Monday, 26 September 2016

Dogwalking 23



Luckily, it's hidden not in my bed ( like the potato before), but in the flower bed near the building!

See these two turtles on the platform!

See full story:
http://www.claireinacave.blogspot.com/2016/06/dogwalking-20-extra-rare-animal.html











Awesome electric bus in Warsaw


So, you already know, that she is weird! This is a muddy bath in the pond :)





Tuesday, 20 September 2016

Wiadomości z szafy / News from my wardrobe



Zacznę od tego, że song Bollywood, który tu wstawiłam, jest dość staromodny i nie wiem, czy każdy przebrnie przez to. Jest tam młody Sharukh, który chodzi na rękach, a w tle są jakby alpejskie pejzaże. Czyli, dla zagorzałych  fanek/fanów! ( takich jak ja)
Let me start by saying that this Bollywood song I' ve posted here, is a little bit old-fashioned, and I am hesitant, whether everbody will be  strong enough to survive it. Although young Sharukh is there, he is walking on his hands, and the background is a landscape similar to alpine. Thus, it's for high  fans and lovers! ( As I am)

W mojej szafie znajduje się spora nadreprezentacja ubrań sportowych, typu casual i takich weekendowych. Właściwie po 30-tce czuję się w takich najlepiej i też mam inną pracę, nie muszę już chodzić na uroczyste eventy, z czego bardzo się cieszę.
Kupiłam sobie w lecie sporo rzeczy, ale jakoś nie mam jak tego pokazać wszystkiego, poza tym to nie jest blog o modzie. Teraz kupuję najczęściej w sieciówkach, india-shopach, w bon prixie i cellbesie wysyłkowo, a buty przez internet w e-obuwiu i w Decathlonie, ale nie tylko.
Into my wardrobe you can find a huge number of sporty clothes, casual, and also lot of clothes, which are proper for a weekend. I'm all for casual and sporty comfortable looks. After turning thirty I feel best in these, and the second reason is, that I have another job, and I have been not inviting for  these solemn events... And I am very glad of it! Last summer I bought  a lot of new clothes, but I cannot show it all to you. You know, this is not a fashion site. Nowadays I have been buying most often in high streets, india -shops, at bon-prix and cellbes and when it comes to shoes, at e-obuwie and Decathlon. Although, not only there...



To jest bluzka z przeceny ze sklepu Cellbes, tym razem wszystko było w porządku. Jest z dobrej gatunkowo bawełny i przetrwała pomyślnie już kilka prań. Teraz takie rzeczy najbardziej lubię... To różowe to sukienka, która jest z wiskozy i zbiegła się, więc ją chcę przerobić na spódnicę. To jest takie oryginalne photoshooting w owej bluzce bawełnianej:
So, here we go with my  cotton top from cellbes store ( this time they were all right at all). I see that the cotton is really good and it has survive already a few washings. I mostly like this kind of outfit nowadays! And this something pink is a dress from viscose, which has shrinked, so I want to sew a shirt from that. And here comes my special photoshooting:



 Chyba już nie będę nosiła tej sukienki, albo tylko na dogwalkingi z suczą, bo taka długość maxi, kiedy się chodzi w japonkach i różnych sandałach na płaskiej podeszwie, szybko się niszczy. Dodatkowo zaczepiłam o jakiś płot i mi się trochę podarła, zaszyłam to, ale już jej nie założę do miasta.
I don't think I will wear this dress anymore, or maybe only for our dogwalkings. This is very easy to destroy maxi dress, if you wear it along with flip-flops or sandals. Additionaly, I did catch on some fence and the bottom of the dress had been ripped. I did sew it up, but I don't want to wear it when I am going to the city.




Musiałam też pożegnać się z tymi balerinami, kupiłam je z przeceny też w cellbesie i tą sukienkę maxi też tam, ale nie z przeceny. Te buty bardzo lubiłam, ale nadszedł czas ich pogrzebu. To znaczy, nie zakopywałam ich, ale chciałam wyrazić oto, że strata ta jest wielka!
I must  say good bye to these ballerinas flats... I had bought it at sale in cellbes. This blue dress is from cellbes too, although not from a sale. I had been liking these ballerinas a lot, but it was the time to bury it. Not literally, obviously, I just want to say, that this is a big lost!


Na szczęście jeszcze mam moje czarne tenisówki, kupione w Auchan na wiosnę za  około15 zł.
Fortunately, I still own my black sneakers. I bought them at Auchan last Spring - it costs about 15 zł.


To jest bluzka, w kierunku elegancji, kupiona ostatnio w C&A.
This is the shirt, which I have bought at C&A lately. I found it as a bit elegant.



W sklepie Venezia udało mi się kupić ostatnią parę takich butów - wyprzedaż letniej kolekcji! Dorwałam je za 157zł. Były jeszcze  żółte. Są wyjątkowo wygodne i przypuszczam, że w nich teraz będę chodziła, jeśli jesień będzie ładna.
In  the Venezia store I managed to purchase this last pair of shoes - the sale of summer season collection! I reached it for 157zł. I saw also yellow ones. These shoes are highly comfortable and I suppose that I will wearing it this Fall, if the weather will good.




W C&A kupiłam jeszcze taką koszulkę z przeceny, za 7,90zł. To jest dziwne, ona jest z mieszanki poliestru i bawełny, ale ja byłam przekonana że to bawełna i ten materiał okazał się bardzo fajny.
I bought this top with lowered price at C&A. It costs 7,90 zł. This is weird, this top is made from a mix of polyester and cotton, but I was sure, that it must be cotton. And this fabric has turned out to be very fine.


Kupiłam jeszcze sztruksy , zawsze sobie takie kupuję, czasem w C&A, czasem w H&M, jakoś tak. To są takie bootcut, z szerokimi nogawkami.
I have bought also the cords trousers, I have been buying this kind of pants often, sometimes at C&A, sometimes at H&M, or in similar high-street. This pair is a bootcut one, with wide bottoms.



W wakacje kupiłam jeszcze na przykład tę bluzę, to jest męska. Specjalnie kupiłam męską, one jest z tureckiej bawełny, bardzo przyjemnej - były u nas w Carrefourze. Czasem kupuję coś męskiego, najczęściej sandały sportowe dla chłopców- są bardziej wygodne niż damskie.
During  last vacations I purchased in Carrefour also this blouse, for example. This is a blouse for men, is made from Turkish cotton, which is very nice. From time to time I am buying men's clothes, most often boyish sporty sandals, which are much more comfy than women's ones.


Albo taką sukienkę, z bon- prixu. Była niedroga, ale jest trochę prześwitująca, więc będzie dobra do legginsów, teraz na chłodniejsze dni.
Or this dress from bon-prix. It was not pricey, but is a bit transparent, so will be good for colder days, wearing along with leggins.


Dobra, to by było na tyle! Teraz Wy możecie obejrzeć song Bollywood, a ja pozostaję w smutku i rozpaczy, bo okazuje się, że mimo że kupiłam kilka rzeczy, nic do siebie nie pasuje...
Well, I think this is enough! Right now you may watch this Bollywood song, and about me... I will still feel the pain and I am in despair, due to that, I cannot combine these clothes in any  well matched  outfit, despite of my new shopping...


Nie mam się w co ubrać. Muszę kupić sobie coś nowego!
I have nothing to wear. I have to buy something new!

Wednesday, 14 September 2016

Konfitury z mirabelek i 2 urodziny "dzikich jabłek"/ Plum's confitures and my blog's 2nd birthday


www.etsy.com


Wielkimi krokami zbliża się druga rocznica założenia "dzikich jabłek"! Dokładnie 17 września 2014 Claire- Genevieve napisała pierwszy post. Oto on:
The second Anniversary  is just around the corner! Can U believe, that I  started this site two years ago? Yes, yes, 17 September 2014  -my kitty Claire- Genevieve had been posting her first words. See:

http://www.claireinacave.blogspot.com/2014/09/dzikie-jabka.html

Taki na początek. W ogóle to miał być blog o kocie, ale jakoś się przemienił w taki blog lifestylowy, co mi osobiście odpowiada, bo blogi o kotach raczej bazują na zdjęciach, a ja ciągle nie kupiłam świetnego aparatu. Choć uroda Claire- Genevieve jest tak olśniewająca, że nawet na zdjęciu z komórki kicia zawsze ślicznie wygląda. Chciałabym, żeby ten blog rozwinął się bardziej w stronę DIY. Wiem, że pisałam to już na wiosnę, ale ciągle w moim życiu jest za mało czasu na zrobienie króliczka na szydełku.
So this is how we started it! At the beginning, I had been planning this site rather as a blog about a cat, although it  has switched into a lifestyle site. I think, this is better, due to it, that blogs about cats are more artisan, I mean there are so beautiful photographs, and I still don't reach my dreamy photo- camera. But from the other side, my kitty Claire- Genevieve is such a fantastic and glamour  person, that even captured by a cell phone looks splendid, isn't she? I want this site to go into DIY... Well, I know obviously, that I've said this in last Spring here... Frankly, I am still short of time and I cannot crochet the bunny.


Moją ideą przewodnią stało się też spokojne życie w zgodzie z naturą, czyli slow life i bio. Na bio nie zawsze mnie stać, na slow life jakoś jeszcze, bo zrezygnowałam z lepiej płatnej roboty na rzecz posiadania czasu. Czas to pieniądz, czyż nie? Odwróćmy sens tego powiedzenia, a otrzymacie moją dewizę życiową.
Dzikie jabłka rosną koło mojego domu, jak pisałam wielokrotnie tu, bo to blokowisko powstało na terenach dawniej raczej podmiejskich, gdzie były parterowe domki z ogródkami. Stąd sporo tu opuszczonych jabłoni, pigw, morw, orzechów włoskich i żółtych śliwek mirabelek. Rok temu pisałam o placku bio z takich zdziczałych jabłek a w tym roku opowiem Wam o konfiturach, które robię z mirabelek. To nie będzie przepis, raczej ogólne uwagi...
Nowadays my rule is to live calm, close to wild nature, in other words slow life and bio. Nevertheless, I am not that rich to buy everything bio. I live my life slowly, and I even have chosen a job with less payments, because I need more free time. Time is money, isn't it? So if U look at  this proverb in a new way,  U might catch my point of view.
Wild and abandoned apple trees  grow next to my house. As I have mentioned many times here, this area was  rather a suburb before. In this place were located small houses, similar to rural houses, along with their backyards and trees, like apple tree, quince tree, morus nigra tree, walnut tree, and plum tree... These plums we call "mirabelki", it's small and yellow. I remember  a year ago I have been posting of   the bio apple cake, I had done, and this time I am going to show you my homemade confitures. This is not a recipe, rather some inspirations.


"mirabelka" plums trees

Mirabelki zawsze będą kwaśne. Nie da się ich za bardzo jeść tak po prostu, straszliwie kwaśne. Mają jednak bardzo przyjemny aromat i wygląd, dlatego je zbieram. Konfitury wymyśliłam sama. Trzeba dodać nektarynki, miód i cukier trzcinowy, ewentualnie jeszcze rodzynki niesiarkowane. Tego miodu najlepiej dać sporo, bo one są naprawdę kwaśne. Nie podam proporcji, bo robię to zawsze na oko i potem jem same albo z lodami śmietankowymi. Jest bardzo fajnie. Dlaczego te owoce mają się marnować?
First of all - mirabelka is always a pure acid! It's impossible to eat it plain - spooky sour! Nevertheless, these plums are very beautiful and the smell is adorable, so this is the reason, that I harvest them. I have created this confiture by myself. You need a few nectarines, honey and  dark cane sugar, and in addition maybe a bit of  raisins with no sulphur added. And I tell you, you need to add a lot of honey - mirabelki are truly sour, indeed! I cannot share the recipe with proportions nor amounts, because I have not... I made it several times and, as we say "on the eye" ( you look at the ingredients, think "this is good amount for sure" and then you put it. Go ahead!) Ha, ha. It taste fantastic alone or with creamy ice-creams. Real pleasure. Why to waste these  abandoned plums?





Ten miód kupiłam niedawno w Carrefourze, to jest polski, wielokwiatowy i naprawdę, niejeden miód w życiu mym jadłam, ale zapewniam, że ten jest absolutnie na szczycie listy przebojów. Pyszny jest! Dałam go do konfitur, ale też jedzony tak ze słoika jest rewelacyjny!
I bought this jar of honey lately in Carrefour. This is Polish, made from many flowers, and I swear, I have been eating lot of honey in my lifetime, and I consider this one as a highlight, which blowns away any others. Delicious! Great in my confiture, although I recommend  also to eat it plain.


Kitty in 2014



Tu oto widzimy mirabelkę! To moje zbiory, i jest tam też kilka dzikich jabłek.
On the display above are mirabelki plums along with some wild apples, which I had been harvested.
And at last this cake, I had done last year:
Tu jeszcze jest ten placek z ubiegłego roku:

http://www.claireinacave.blogspot.com/2015/10/placek-z-dzikimi-jabkami-bio.html



Właściwie to sezon na mirabelki już się skończył, ale chciałam to dać z okazji rocznicy blogowej.
To be frank, the season for mirabelki is over right now, but I wanted to save this story for my anniversary.

Wednesday, 7 September 2016

Kosmetyki lata 2 / Summer beauty stuff 2


1) Płyn micelarny od Tołpy: Rzadko używam miceli, wolę toniki albo nawet żel do mycia twarzy, jestem do tego przyzwyczajona, ale chciałam z ciekawości sobie wypróbować taki płyn micelarny. Tołpa to polska firma, z tych supermarketowych ... Właściwie nigdy nic od nich nie miałam, i ten micel jakoś mnie nie zachęcił... W ogóle uważam polskie kosmetyki za dobre, ale skład tego micela nie był rewelacyjny, poza tym on jakoś tak kleił się... Może nie dosłownie, nie była to klejąca warstwa na twarzy, ale jednak coś w tym kierunku. Na opakowaniu, kiedy trochę spłynęło, to już dosłownie się kleił, po zaschnięciu. Więc więcej nie kupię tego, chociaż kwiatek jest ładny.
1) Tołpa micellar water: I have been using micellar water rarely, because I like tonics and facial gels much more, I'm in the habit of using those, but I wanted to give this micellar water a try. Tołpa is a popular drugstore Polish brand. To be frank, I' ve never been having anything Tołpa, and I have to say, this micellar water did not impress me much... Overall, I think that Polish cosmetics are good ones, but in this particular case, the ingredients list was so-so, nothing amazing, and in addition, it was sticky! Maybe not literally, not an awful sticky layer on your face, but not so far from that! And even literally sticky, while it was dryed  up on the plastic bottle, some drops of the cosmetic... Thus, I will not repurchasing it - although the flower on the bottle is pretty.

2) Szampon Alterry z migdałami: Miałam ten szampon drugi raz, nie powiem, jest całkiem w porządku. Nie mam wrażliwych włosów, ale czasem kupuję takie szampony, tak sobie. Jednak moim number one pozostaje kawowy z tej serii Alterry ( kofeinowo -guaranowy).
2) Alterra shampoo with almonds:I have had this shampoo for the second time and I found it quite good, the same like before. I have not sensitive hair, but from time to time I simply like to buy any shampoo for sensitive hair. Why not? Although my number one  still remains the coffee one ( cafeine and guarana) from Alterra.




3) Krem pod oczy Dermiki: Ten krem pod oczy kupiłam też w Rossmannie, kosztował jakoś koło 5 dych. Dermika to polska firma, którą bardzo lubię i mogę polecić, bo używam ich kosmetyków od ponad 10 lat. Można je  kupić też w innych krajach. Ten krem jest przepełniony dobroczynnym kwasem hialuronowym i redukuje kurze łapki. Ja nie mam kurzych łapek, bo byłam taka sprytna, że zaczęłam używać kremu pod oczy Dermiki jeszcze na studiach. Wtedy był w szkle... Jedyne, co mi się nie podoba właśnie, to opakowanie tego, jest trochę kiczowate i plastikowe, ale bez przesady, ważna jest zawartość. Generalnie, jestem bardzo zadowolona z tego kremu!
3) Under eyes cream from Dermika: This cream is from Rossmann, too. It costs about 50 zł ( 1 Eur = about 4 zł). Dermika is well known brand from Poland, I like Dermika a lot, and I know that these products are available in other countries, as well. I have been using these cosmetics for longer than 10 years! This one is full of hyaluronic acid and is very good in the "crown's feet" reduction. " Crown's feet" are not my problem, I think because of using Dermika under eyes creams - I've started when I was attending the university. I remember in those years it was housed in a glass bottle... By now, the only one thing I don't like is the packaging. I find it a bit tacky and is plastic, but with no exaggeration! Who cares about the packaging, when the contents is so good?! I am very glad of this purchase!



4) Tonik L'Oreal: Tonik kupiłam w sklepie "Społem", czyli takim supermarkecie swojskim, jakie były już w PRL. Bardzo lubię tam kupować. To jest tonik z alkoholem, ale jakoś okazuje się, i to kolejny raz, że ja jestem bardzo zadowolona jak używam takich. Wcześniej miałam Nivea, który też wszędzie jest, tak samo jak ten L'Oreal - one są dla mnie dobre i zamierzam przy nich pozostać. Taki L'Oreal kosztuje około 20 zł, ale tak przyjemnie się go używa, że warto trochę więcej zapłacić, don't you.

4) L'Oreal tonic: I bought this tonic in  the "Społem" market - one of my favourites high street in Poland. I really like to buy there! This tonic is with some alcohol added, but is very good for me, and this is not the first time, while a tonic with alcohol I find  good working. I had one from Nivea before, and also with alcohol - seems like these are not that bad! I want to repurchase it! This L'Oreal tonic costs about 20zł , while here is wide selection of cheaper ones, but using this tonic is such a big pleasure, so I tell you, this is worth buying!




5) Dezodorant Alterry bez soli glinu: Polubiłam ten dezodorant i będę go kupować, nie ma jakiejś różnicy między nim a antyperspirantami, do których jestem przyzwyczajona. To kolejna rzecz, kupiona w Rossmannie, który powoli staje się moim głównym punktem zaopatrzeniowym.
5) Deo roll- on with no Aluminium added: I loved it and I have decided that I will purchase it constantly! I cannot see any difference between this kind and antiperspirants. I am accustomed to having antiperspirants recently, but this one is working well, the same like those I had earlier. And this is another thing from Rossmann. Do you see, that Rossmann is slowly becoming my main shopping center?


6) Maseczka z pomidorem firmy Ava: Maseczka była wyeksponowana na świetnym, jak to się mawia, power placement i dlatego ją kupiłam - była w koszyczku przy kasie ( w sklepie 'Społem"). Ja bardzo lubię tak sobie coś dołożyć w ostatniej chwili. To było w biegu i dopiero w chałupie okazało się, iż omawiany produkt zawiera Parrafinum Liquidum w sporej ilości, wysoko w składzie. I chciałam pieprznąć to do kosza na śmieci, ale potem pomyślałam, że poświęcę się dla dobra ludzkości i sprawdzę, jakie to jest. Właśnie wtedy okazało się, że ta maseczka jest całkiem w porządku.
6) Face mask with tomato from Ava: This mask was featured at a superb power placement, so I bought it - it was in the small basket next to the check -out ( in this "Społem" shop). I have been liking much to get something there. It was in a hurry, so already at home I saw that this face mask is full of Parrafinum Liquidum - it is high on the ingredients list. Thus, I wanted to throw it out, but I thought I should sacrifice myself for the mankind and I gave it a try. And the result was very good, so I can say this face mask is quite good.


7) Woda toaletowa "Halle" Halle Berry: Ta woda "Halle" też jest z Rossmanna i muszę przyznać, że jestem zachwycona nią! Ja jestem wielką miłośniczką drzewa sandałowego, ale w tej wodzie jest wiele innych wspaniałości też! Nie jestem specjalnie fanką Halle Berry, ale bardzo mi się podoba ta woda.
Wysokie nuty: liść figowy, bergamotka, kwiat gruszy,
Średnie nuty: mimoza, hibiskus, frezja,
Bazowe nuty: kaszmir, piżmo, drzewo sandałowe, bursztyn, olibanum, drzewo z morza,

7) Eau de toilette " Halle" Halle Berry: This eau de toilette "Halle" I purchased also at Rossmann and I have to say that I am in awe! I am massive lover of sandalwood, but in this scent is much more of lovely goodies!I am not especially a fan of Halle Berry, but I do love the fragrance.
Top Notes: Fig Leaf, Bergamot, Pear Blossom,
Middle Notes: Mimosa, Hibiscus, Freesia,
Base Notes: Cashmere, Musk, Sandalwood, Amber, Driftwood, Olibanum,

great for colder days



www.fragrantica.com