Showing posts with label warzywa. Show all posts
Showing posts with label warzywa. Show all posts

Sunday, 2 October 2016

Pyszna sałatka pasterska / Yummy shepherd's salad


Sałatka pasterska jest z przepisu z jakiejś starej gazety, który kiedyś sobie przepisałam. Jest naprawdę bardzo wspaniała, ale wydaje mi się, że nie można niczego w niej zmieniać. Musi być to owczy ser, i musi być czerwona cebula! Jeżeli ktoś da jakiś inny ser czy inną cebulę, to wszystko się schrzani. Ja robiłam tę sałatkę kilka razy w lecie, i zawsze miałam ten ser oto poniżej przedstawiony. To jest bułgarski, kupuję go w Carrefourze za około 12 zł. Ser owczy zawsze jest droższy, ale tu jest niezastąpiony.
This shepherd's salad recipe is taken from some old newspaper, which I saved some time ago. This salad is really gorgeous, but I think is important not to change the recipe at all. It must be a sheep cheese and it must be a red onion in it! If you get any other cheese or onion, it  becomes much worse. I have been making this salad severally, and always with this sheep cheese you see on the display. It's from Bulgaria, I am purchasing this cheese at Carrefour. It costs about 12 zł, but  sheep cheese always is more pricey than others. In this dish a sheep cheese is the key !



Jak zrobić taką sałatkę? Wpierw, jak mawiała moja babcia,
 niezbędną będzie puszka fasoli białej, wspomniana wyżej cebula czerwona, następnie nie obejdzie się bez  sera owczego 20 dag i ja daję czosnek niedżwiedzi, bardzo tak polecam, i jeszcze sałatę dębową - pół główki, choć w przepisie jest rzymska. Do tego 5 łyżek oliwy extra vergine oraz sól i pieprz.

So, how to prepare this yummy salad? Firstly, you will need: one can of white bean, one red onion, sheep cheese 20dag, wild garlic ( I do recommend adding wild gralic), and also half of a salad, which here is called dębowa oak's, although in the recipe is to add a half of rzymska  Roman salad. And 5 spoons of olive oil extra vergine, salt and pepper, obviously.








To  zdjęcie  niżej jest zrobione przez Grażynę ( blog "I tu i tam", jeden z ciekawszych podróżniczo-fotograficznych) - to jest owca z Podlasia. Na Podlasiu nie mam przodków, ale lubię tam jeżdzić.
The sheep down below is from Podlasie, this is a region in eastern Poland. I have no ancestors from Podlasie, but I like to travel there. The image have been taken by Grażyna from the blog "I tu i tam", which I found very interesting one - travel and photo site.

www.i-tu-i-tam.blogspot.com
http://www.i-tu-i-tam.blogspot.com/2016/09/kraina-otwartych-okiennicel-pais-de-las.html




Saturday, 20 August 2016

Wśród letnich chwil / Among summery moments






www.pinterest.com


Dziwny ten sierpień, często  mi się wydaje, że to początek pażdziernika. Nie ma porównania z tym, co było rok temu. Sporo dni pochmurnych i chłodnych, potem nagle upały, i potem znowu zimno. I dzisiaj jest upał...
I think this month is weird, indeed. This is August and I often have the feeling that this is early October, or something. Absolutely different situation we had last year, such a heatwave we experienced! Right now lot of days are murky and chilly, then suddenly is heatwave, and all is rolling into another coldy weather... And for today is hot...



















W trakcie oglądania olimpiady jadłam też owoce, czereśnie to nawet wcześniej trochę! Najbardziej lubię takie ciemne. W ogóle muszę rzec, iż jestem totalnym świrem mangowym! Pokochałam mango z całego serca i jakby nawet uzależniłam się od owego rajskiego smaku! Piłam sobie napoje z puszki, ta Arizona akurat nie jest moją faworytką, bo jest słodzona cukrem. Wolę zieloną herbatę z miodem od nich, ale ta z granatem też w sumie może być od czasu do czasu.
While I  was watching Rio Olympics I was also eating fruits, these cherries even I ate earlier, before the Rio  has started. My beloved cherries are these dark ones. And I have to tell, that I am completely freak person, when it comes to  a mango fruit! I am mango addict person. I loved it from the bottom of my heart, this taste is truly from paradise! I was drinking from a can, too! This Arizona green tea, you see here below, is not my fav, due to sugar, which is added. I much prefere their canned green tea sweetened with honey, but this pomegranate is also quite tasty, from time to time.


Fasolka szparagowa fascynuje mnie też z wyglądu, uważam że jest bardzo ładna i lubię sobie na nią popatrzeć.
I am excited, whenever I see this vegetable, because I really love the shape of it. I think is very beautiful, so I love to stare at it for so long, before I cook.

green beans







Monday, 23 February 2015

Wiejski placek tuńczykowo- szpinakowy

Jest to pyszny placek, który w przepisie jest z dodatkiem kalafiora, ale ja zrobiłam bez niego i też był super. Nie mam nic przeciwko kalafiorowi i następnym razem go dodam, akurat teraz tak wyszło. Jak wiecie, takie placki są moim ukochanym jedzeniem i co jakiś czas piszę o nich. Ten robiłam pierwszy raz - przepis był w książce, którą znalazłam na regale z książkami gratis w bibliotece publicznej. Ja też wiele razy zostawiałam tam jakieś książki, ale na pewno nie były o takich plackach... Poprzedni właściciel wyciął nożyczkami niektóre przepisy, nie bardzo to rozumiem, bo przecież w ogóle nie musiał pozbywać się tej książki. Dość dziwny zwyczaj, ale cóż, i tak zostało sporo ciekawych propozycji.


Okładka tej książki jest wyjątkowo okropna, może dlatego ktoś ją oddał? W środku są dania nie tylko kuchni włoskiej, ale dużo jest północno-afrykańskich, niektóre bardzo ciekawe - zupa rybna albo kuchnia grecka. Ten placek jest z Włoch.



Potrzebne są następujące składniki: szpinak 1 kg ( ja dałam tylko takie płaskie mrożone opakowanie), średni kalafior ( nie dałam), 125 ml oliwy z oliwek extra vergine, 200 g sera Provolone albo mozarelli ( dałam opakowanie mozarelli takie jak na zdjęciu), 180 g tuńczyka z puszki, odsączonego z zalewy, 12 wydrylowanych czarnych oliwek ( dałam dużo więcej) i jeszcze dodałam cebulę, której nie było w przepisie. Do ciasta: drożdże świeże 15 g lub 7 suszonych ( dałam świeże), łyżeczka cukru, 3/4 szklanki ciepłego mleka, 350 g mąki, łyżeczka soli, 2 łyżki oliwy extra vergine.
Rozmrożony szpinak smaży się na patelni z pokrojoną cebulą, na oliwie, i ewentualnie z tym kalafiorem. Piekarnik nagrzewa się do 200 stopni - ostatnio przepaliła się żarówka w moim. Ciasto, które, jak możemy przyjąć, już wyrosło, dzieli się na dwie części - 1/3 i 2/3. Potrzebna jest tortownica o średnicy 25 cm- nie wiem jaką moja ma średnicę. Chyba złą, bo okazało się że ciasta było trochę za mało i nie starczyło na dekoracyjne przykrycie. Na szczęście to nie było dla gości...





Tortownicę trzeba posmarować oliwą. Większą część ciasta należy rozwałkować na placek grubości 3mm. Wylepia się tortownicę i brzegi, w to wkłada się nadzienie z patelni i przykrywa się plackiem z tej mniejszej części. U mnie on był w kawałkach więc może nie było to eleganckie ale w ogóle placek był bardzo smaczny.



Tyle zostało i rano było na zimno na śniadanie, ja lubię taki placek też na zimno.
Aktualnie opiłam się Fervexu, bo wczoraj chodziłam w wiosennej kurtce i przeziębiłam się a jutro mam mnóstwo rzeczy do załatwienia. Chyba będę musiała wypić jeszcze jeden na noc bo jakoś mi nie przeszło. Zazwyczaj jeśli pierwszego dnia wypiję Fervex, on mnie usypia na kilka godzin i budzę się zdrowa. Dzisiaj obudziłam się i nie przeszło mi.



Placek piecze się około 30- 35 minut albo trochę dłużej. Wierzch smaruje się oliwą przed wstawieniem do piekarnika i nakłuwa się widelcem, chyba że jest taki jak mój... Claire nie rozumie że to jest obrus.

Wednesday, 4 February 2015

Brukselka ugotowana na parze



Po 10 minutach sama zeszła! Po prostu trzeba nakrywać wcześniej, ona sobie poleży, potem można postawić tam talerz, czyli właściwie nie narzekam.

Brukselka jest jednym z moich ulubionych warzyw, szczególnie odkąd pierwszy raz ugotowałam ją na parze. Wtedy zorientowałam się ile traciłam wcześniej - woda wypłukiwała z niej cały smak. Na parze ma orzechowy, trochę jakby tłusty smak, zupełnie inny niż gotowana w wodzie. Jest to też jedyne warzywo, które bardzo lubi suczka, a pies powinien jeść warzywa.




Samo gotowanie na parze jest bardzo proste. Do garnka wlewa się wodę, trzeba mieć taką nakładkę i pokrywkę. Ja kupiłam nakładkę w IKEA, za około 30 złotych, więc nie jest to wielki wydatek.
Dostałam tez niedawno wspaniałą angielską księgę o prowadzeniu domu. Czytanie jej to świetny sposób na zły nastrój. Bardzo lubię takie stare książki! (To oczywiście jest reprint, ale co to szkodzi, chociaż się nie rozlatuje!)



To bardzo solidna publikacja z pięknymi rysunkami warzyw, owoców i deserów a także mioteł, bo te porady obejmują też sprzątanie. Właśnie tam pierwszy raz zobaczyłam jak wygląda brukselka jako roślina, moim zdaniem jest bardzo fajna. Chętnie bym ją uprawiała w ogródku, gdybym go miała.



Monday, 22 September 2014

Afrykański pomidor



Pomidor z Afryki: Jest to sposób przyrządzania pomidora typowy dla kuchni Zanzibaru. Należy zaopatrzyć się w kilka dość dużych pomidorów. Najbardziej odpowiednie są z własnego ogródka lub balkonu, wyhodowane bez nawozów sztucznych. Nakłuwamy je gożdzikami, ja nakłułam je gęsto, tak jak pomarańcze w okresie bożonarodzeniowym. W przepisie, który pochodzi ze starego numeru "Mojego Gotowania", są tylko cztery gożdziki na każdą połówkę. Ja dałam sporo więcej i pomidor był bardzo aromatyczny, ale nie za bardzo. Zrezygnowałam też z soli i pieprzu. Kroimy każdy okaz na połówki, owijamy w folię i zapiekamy w ok. 200 stopniach przez 15 min. mniej- więcej.To bardzo dobra przekąska na jesień.

www.nationalgeographic.com Sunset in Zanzibar