Monday, 20 October 2014

Niepowodzenie uprawy balkonowej

Mama odniosła niepowodzenie w uprawie balkonowej. Była to mała uprawa eksperymentalna, marchew odmiany " amsterdamska", lawenda z nasion, koper, rzodkiewka, poziomki z nasion i mięta, kupiona w doniczce. Udał się tylko koper... Wszystko było bio, ziemia była bez nawozu, tylko ze skorupkami jajek zakopanymi. Ja, kot, bardzo lubię spędzać czas na kopaniu w ziemi. Szczególnie w nocy, żeby na rano było... Żeby było tak fajnie, tak dużo ziemi wszędzie! Lubię po prostu wykopywać sobie taką skorupkę. Ale to nawet nie ja zepsułam. Mama nie pozwalała mi się do tego dobierać. Zwyczajnie na tym balkonie nic nie wyrasta. Jest wiatr i mało słońca. Marchew, owszem, miała nać i Mama już się ucieszyła, a tu nie ma tej pomarańczowej części! Mamie tak bardzo zależało na marchewkach, bo kupowane w sklepie z pewnością są z uprawy na nawozach azotowych. Marchew bardzo kumuluje azotyny i azotany, które są rakotwórcze. Teraz nie będzie w ogóle marchwi, bo Mama nie zna wiarygodnego żródła, żadnego dostawcy ekologicznego, któremu można zaufać. Lawenda nie kwitnie, rzodkiewka też nie miała bulwy. Poziomki z nasion są malutkie, tzn: krzaczki są malutkie, bo o owocach w ogóle nie ma mowy. Jednym słowem, jest na tyle kiepsko że nawet nie ma co fotografować.

No comments:

Post a Comment