Monday, 28 September 2015

Chłodne jesienne wieczory przy kominku



Cześć, to ja, Claire! Widzicie co znalazłyśmy z Panią na YT? Niezłe, prawda? Chciałam Wam pokazać ten film na zasadzie "oto pożegnanie lata" ... Lato odeszło już z Polski ! W ostatnim czasie koty nie opalają się już na parapetach ( sunbathing, getting the sun), biedne koty nie polują już wieczorami na muchy i ćmy! Taki nasz los gdy jesień nadchodzi wielkimi krokami od Bieguna Północnego ( North Pole). Jest coraz zimniej i dlatego ja, kotka Claire - Genevieve, chciałam opowiedzieć o kominkach. To znaczy, znalazłam zdjęcia dwóch kominków, które szczególnie mi się spodobały. Pierwszy jest taki do apartamentu a ten drugi taki bardziej mieszczański, ale też bardzo przyjemny i nastrojowy. Ogólnie wybrałam je, gdyż, jak widzicie, nie ma tam żadnych takich beznadziejnych głów zwierząt, rogów i innych takich myśliwskich. Polowania -stop! Myśliwi -won!
Ale tu tego nie ma, te kominki są eleganckie, ale nie w stylu wiejskiej rezydencji lorda tylko takie miejskie. Na tym pierwszym zdjęciu podoba mi się obraz nad kominkiem i tam bym właśnie leżała, jako druga rzeżba. Piękna jest też podłoga i dywan całkiem niezły...

www.elledecoration.co.uk

www.thealefireplacesco.uk
Ten drugi jest bardziej skromny ale też ma swój urok. Tylko te fotografie w ramkach zabierają mi przestrzeń, gdzie chciałam sobie poleżeć. Albo w tym skórzanym fotelu! Fajne że ten kominek jest nie w centralnym punkcie salonu, tylko wyobrażam sobie że to jest mały pokój na piętrze i jest tam jeszcze tylko łóżko i regał z książkami.





www.mychimney.com
Co sądzicie o tych kominkach? Pozdrawiam, kotka Claire - Genevieve !

Wednesday, 23 September 2015

Nowa paczka z Yves Rocher

Mój post o paczce z Yves Rocher sprzed paru miesięcy jest najczęściej wybieranym postem, jeśli chodzi o wejścia tu z wyszukiwarek czy ze Zblogowanych. Dlatego, skoro YR ma tak wiele fanek, teraz też podzielę się z Wami moimi nabytkami. Niestety, dowiecie się też o strasznej historii...

1) Woda toaletowa Bez z serii "Matin au Jardin" 100 ml:

Właściwie ta paczka przyszła już jakiś czas temu, ale byłam zajęta rocznicą blogową i teraz dopiero to opisuję. Dlatego używam już tych rzeczy i przede wszystkim, nikt nie powie mi że ta woda jest trwała, czy że długo utrzymuje się na skórze! Coś takiego przeczytałam w ich folderze. Woda jest bardzo przyjemna i fajna, lubię ją i ten staroświecki flakon, ale jak większość wód YR nie jest specjalnie trwała.


2) Ręczniki do rąk w promocyjnej cenie:

Zestaw 4 ręczniczków w cenie 12,90. Bardzo lubię kupować ręczniki i jestem zadowolona z nich, są też na wszystkich zdjęciach tu. Bardzo ładne i starannie wykończone. W ogóle lubię takie promocje na różne rzeczy, mam ich kubki i różne gratisy tupu chińska biżuteria, która super pasuje do letniego dogwalkingu.


3) Zachęcam Was do głosowania w ankiecie o drzewie genealogicznym Claire - Genevieve, która znajduje się na pasku bocznym w rejonach średnio - dolnych. Zrobiłam ją specjalnie z okazji pierwszej rocznicy blogowej!


4) Płyn do demakijażu oczu i koncentrat nawilżający:

Ten koncentrat jest rewelacyjny i chciałam go szczerze polecić. Niestety, wydarzyło się też coś, czego nie rozumiem. Zamawiałam jeden, dostałam jeden a w rachunku mam że zamawiałam dwa i zapłaciłam za dwa, w czym się zorientowałam oczywiście kiedy listonosz już poszedł... Stąd bardzo mi przykro ale moja znajomość z YR właśnie się zakończyła. Nie mam jak udowodnić że mnie oszukano, nie chce mi się wykłócać, szczególnie że mam taką sytuację już drugi raz. Poprzednio nie było w paczce olejku za ponad 70 złotych więc dzwoniłam tam. Przysłali mi go ale dziewczyna w biurze była bardzo nieprofesjonalna i powiedziała do mnie : " Mam nadzieję że to ostatni raz" takim tonem, jakbym była wyłudzaczką.
Chciałam ostrzec że tam się dzieją takie historie.
Wracając do koncentratu, stosuję go na noc i już po kilku dniach widzę poprawę skóry. On działa lepiej niż niejeden krem przeciwzmarszczkowy. Płyn bławatkowy do demakijażu oczu też jest całkiem w porządku.


5) Żel pod prysznic bio z arganem i dezodorant zapachowy Evidence:


Ten żel naprawdę lubię i będę tęskniła za nim. Wtedy kupię sobie olejek arganowy do kąpieli i mi przejdzie, prawda? Strasznie mnie wkurzyli tą historią. Oszczędzam na wszystkim a orżnęli mnie na ponad 35 złotych, za co mogłam kupić książkę albo pójść do kina, co nie zawsze mogę zrobić w fazie rozwojowej mojej firmy. Jest mi ciężko bo ja nie oszukuję więc czemu mam pozwolić żeby ktoś żył moim kosztem?
Dezodorant był niby gratis zamiast jakiejś poduszki wibracyjnej, która była prezentem, no ale skoro mnie oszukali to tak jakbym go kupiła ...


7) Puder sypki Róż transparentny:

Puder sypki jak to puder, nic nadzwyczajnego, ale w porządku. Opakowanie jest mocno siermiężne. właściwie to wolę inne pudry. Zresztą to i tak był ostatni raz...
 Lubiłam ich i miałam do tej firmy podejście sentymentalne. U nich kupiłam pierwsze "dorosłe" kosmetyki, kiedy byłam jeszcze właściwie dzieckiem, nastolatką i traktowałam śmiertelnie poważnie że to jest francuskie. Kupiłam chyba szampon i tonik...Potem ponad dziesięć lat zamawiałam w tych wysyłkach, jakoś zżyłam się. Właściwie to miałam już chyba wszystko od nich i jak pomyślę, że koniec i będę odkrywać nowe rzeczy to jakby kamień spadał mi z serca. Chyba mam już dość.



Thursday, 17 September 2015

Inwazja żółwi, dzik i rocznica



Witajcie !
Sto lat, sto lat niechaj żyje nam!


Mija rok, odkąd piszemy ten blog. Z tej okazji zrobiłam dwie strony, jedną ze zdjęciami Claire, drugą z suczką. Mamy też kilka nowych gadżetów, a to jest nasz pierwszy post:


Życzę Wam wszystkim szczęśliwych blogowych chwil i zapraszam jak zawsze !


karaspartyideas.com



Cieszę się w ogóle że mogę napisać ten post i że w ogóle żyję i nie jestem w szpitalu. Otóż... prawie wpadłam na dzika! To był olbrzymi odyniec i patrzył na mnie. Było to u mnie na osiedlu, po prostu wśród bloków, póżnym wieczorem koło północy. Tu jest taki gaik , w którym rosną wiekowe dęby a teraz są akurat żołędzie. On stał pod dębem a tam jest ciemno i nie zauważyłam go. Na szczęście ludzie do mnie wołali, żebym tam nie szła. Drugie szczęście, to że suczka okazała się przytomna na umyśle i nie szczekała na niego ani nie podeszła tam. Ufff! Od razu biegła przy mnie, a ja wycofywałam się naprawdę szybko! To była ewakuacja! Potem okazało się że sąsiedzi widują go od kilku dni pomiędzy blokami. Dzień póżniej specjalnie patrzyłam na ziemię i widzicie, duża przestrzeń jest taka, ponakłuwana bardzo gęsto... To muszą być jego kły i jeszcze zdziera darń w taki specyficzny dla dzika sposób. Mogę znowu go spotkać! Może przyprowadzi rodzinę, bo one tu mieszkają nad Wisłą, pięć jest na pewno.


Oprócz tego okazało się że ktoś wypuścił tu do wody żółwie amerykańskie, mam na razie tylko takie zdjęcie. One ciągle są na tej platformie - to są platformy, które ekolodzy zamontowali dla kaczek. W gazetce lokalnej był artykuł o nich, podobno mogą nie przeżyć zimy. Ludzie bardzo je lubią i piją sobie piwko w ich towarzystwie. Mam jeszcze zdjęcia w analogowcu, jak trzy siedzą! Potem je wstawię kiedyś. Na tym słabo widać, jeden jest z boku i drugi bardziej na środku oraz rybitwa.



Sunday, 13 September 2015

Mój setny post!

Z okazji publikacji setnego postu chciałam Wam pokazać zdjęcia Claire- Genevieve, zrobione moim old-schoolowym aparatem analogowym . ( Zamierzam jednak kupić jakiś cyfrowy w najbliższym czasie).




W tym tygodniu obchodzimy pierwsze urodziny "Dzikich Jabłek" , dokładnie 17 września. Oczywiście będzie specjalny post z tej okazji.
Dzisiaj ostatni dzień Vuelta Espana, jednego z trzech najważniejszych wyścigów kolarskich. Bardzo lubię oglądać Vueltę, też ze względu na krajobraz i piękną architekturę Hiszpanii. Najbardziej podobały mi się Góry Kantabryjskie i Avila i okolice Madrytu. Dzisiaj będzie ostatni etap z metą w Madrycie. Na tym ostatnim etapie oni się już nie ścigają i nazywa się go "etapem przyjażni". Stąd już wczoraj było wiadomo że Rafał Majka zajął trzecie miejsce na podium wyścigu, co jest niesamowitym sukcesem!


To jest akurat jeszcze nie z Vuelty, tylko jego sukcesy z Tour de Pologne, który wygrał rok temu i z  Tour de France, gdzie on ciągle wygrywa etapy górskie, które należą do najtrudniejszych. Ten niżej jest z Vuelty, też bardzo fajny.


Tuesday, 8 September 2015

Denko oszczędnościowe- part 1

Bardzo lubię czytać posty o denkach na blogach kosmetycznych no i też zrobiłam moje... Jednak nie ma w nim nic nadzwyczajnego i raczej jest to denko takie oszczędnościowe. Aktualnie oszczędzam, mam nadzieję że to się kiedyś skończy! Na razie mogę najwyżej być pomocna dla kogoś kto chce przetrwać ciężkie czasy. Kupuję najtaniej jak się da ale jednak tak, żeby jakoś wyglądać. Jest nawet w porządku, to znaczy mogę wyjść z domu bez stresu ale jestem przekonana że mogłabym wyglądać lepiej.

1.) Mydła:
Teraz wykańczam to mydło cytrynowe, kupione w Leclercu za ok 12 złotych, a w drogerii osiedlowej okazało się że są za 14 - ale kostka jest większa niż zazwyczaj. Jestem zachwycona tymi włoskimi mydłami firmy Saponificio Artigianale Fiorentino. Na pewno kupię jeszcze raz.




Polskie mydło kupione na poczcie za ok. 9 złotych, kawowo- borowinowe firmy Mydlarnia " Powrót do Natury" z Głowaczowa. Ja lubię takie klimaty jak polska mała firma, ale to mydło jest niedopracowane. Nie jest też złe i może je kupię ale nie wiem. Ono nie miało zapachu! Kiedy kupuje się mydło kawowe to chce się bardzo żeby ono było zapachowe! Niestety, producent tak zaprojektował opakowanie że , jak widzicie, jest taki otwór w kształcie lotosu, a pod nim mydło bez żadnej folii. Przypuszczam, że zapach dlatego wywietrzał...9 złotych to dużo, bo kostka jest standardowa i człowiek ma prawo spodziewać się luksusu, a luksus polega na dopracowaniu produktu przede wszystkim, czyż nie? Natomiast plusem mydła jest zatopienie w nim dużej ilości zmielonej kawy, co sprawia że jest bardzo peelingujące.


Promocja z Rossmana za ok 2 złote mydło drzewo sandałowe Alterry, bardzo dobre, zupełnie przyzwoite - na pewno kupię jeszcze raz i nawet za regularną cenę.



Najczęściej kupowane przeze mnie mydło, czyli kostka myjąca Dove, akurat ogórkowa, ale lubię każdą wersję i stale je kupuję od chyba 10 lat.



Moje odkrycie czyli mydła Kappus, niemieckie, za ok 5 złotych w Leclercu. Mydło z drzewem sandałowym przywracało mnie do życia w upały, bardzo pięknie pachnie i jak na to jakie jest dobre to bardzo niedrogie. Na pewno je kupię jeszcze raz.



2. Odżywki do włosów:

Te odżywki Gliss Kur Swartzkopf są bardzo supermarketowe, nie powiem żeby były nadzwyczajne. Dla moich włosów były w porządku, ale nie zauważyłam żeby coś robiły. Teraz mam żółtą taką i jest lepsza. Właściwie kupowałam je bo ładnie pachną. Więcej ich chyba nie kupię.



3) Balsam do ciała i krem przeciwzmarszczkowy pod oczy:


Zużyłam trzy balsamy Nivea Soft, dwa takie mniejsze i teraz kończy mi się duże opakowanie. Od lat kupuję ten balsam, jest dla mnie bardzo dobry i tak go lubię że nawet jak będę bardzo, bardzo bogata też będę kupowała. Krem przeciwzmarszkowy pod oczy Olay, promocja w Rossmanie za ok 50 czy 40 złotych, całkiem niezły i wydajny krem, ale nie wiem czy go kupię za peŁną cenę.



Reszta w drugiej części niedługo  i na koniec Claire - Genevieve chciała jeszcze takie ogłoszenie:


Wednesday, 2 September 2015

W kąciku DVD - " Dwa dni w Paryżu"




Znowu spotykamy się w Kąciku DVD i dziś chciałabym polecić bardzo zabawny film " Dwa dni w Paryżu", który wyreżyserowała Julie Delpy i gra w nim główną rolę. Może nie jest to film dla nastolatków, nie jest nieprzyzwoity i nie o to chodzi, ale jest tam wiele żartów o seksualności, które trzeba zrozumieć, a do tego trzeba być raczej po studiach :). Właściwie to jest raczej film dla osób, które choć trochę znają kulturę francuską i tamtejsze poczucie humoru- inaczej może być nieczytelny. Delpy  inteligentnie nabija się z Francuzów, jako totalna Francuzka i nawet to jest nie najgorsze. Trochę może za bardzo czuć fascynację Woody Allenem, ale Paryż wszystko wynagradza. Sam pomysł umieszczenia akcji w metropolii, gdzie para ludzi jest przez chwilę też jest zapożyczony z trylogii Linklatera, której pierwszą część " Before sunrise" ( " Przed wschodem słońca" ) bardzo lubię, drugiej nie lubię a trzeciej nie widziałam... Ale Delpy z klasą odcina kupony ze swojej kariery i nie jest  to w jej przypadku niczym złym. Bardzo przyzwoite kobiece kino.

Przy okazji stare slajdy z Paryża, które zrobili moje rodzice w latach 70-tych, więc mają wartość historyczną. Centre Pompidou, wieża Eiffle`a, katedra Notre Dame de Paris i uliczka paryska, wygląda jak Montrmartre...Nie mogę dać nowszych zdjęć bo zazwyczaj są na nich moi znajomi albo ja i są w stylu my i impreza na Trocadero  lub my wracamy z imprezy na Trocadero , sami rozumiecie.

To właśnie w tym filmie pojawia się kot Jean- Luc, który tak niesamowicie zaimponował mojej kotce Claire. ( O ile dobrze zapamiętałam jego imię, chyba tak, ale na pewno jest podwójne)