Thursday, 6 November 2014

Kot przerywa milczenie

Witajcie, to ja, Claire. Kocia Mama jest dziś zmęczona i ja, kot, piszę teraz blog. Ostatnio są tu tylko zdjęcia z telefonu, ale tak nie będzie zawsze. Mama ma stary aparat, do którego jest bardzo przywiązana. Jest japoński i nawet nie taki beznadziejny, ale jeszcze tradycyjny i ona nosi zdjęcia do zakładu fotograficznego. Zapisanie ich na CD kosztuje około 5 złotych i oprócz tego wywołuje je jako odbitki i potem sobie oglądamy, pijąc zieloną herbatę. Żeby zrobić zdjęcie i je od razu wstawić, to w takim układzie kończy się na komórce... Wiecie, ona uważa że jak kupi cyfrowy to ten, który lubi będzie bezużyteczny a jest całkiem dobry. Poza tym taki jakby chciała jest dość drogi. Mogłaby kupić tańszy, ale po co, skoro właściwie ma. No i to jest problem, bo jednak wszyscy mają takie fajne zdjęcia u siebie, a u nas tylko takie z komórki.
Interesują mnie takie mydliny po zmywaniu naczyń. Nie wiem, czy to zjeść.

2 comments:

  1. sliczny pyszczek, podobny do "mojego" gucia :)

    ReplyDelete
  2. dziękuję w imieniu kociej piękności :)

    ReplyDelete