Monday, 10 November 2014

Listopadowe wieczory

Listopadowe wieczory są takie długie, a Claire i ja jesteśmy domatorkami i bardzo lubimy siedzieć i oglądać telewizję. Oglądałyśmy teraz łyżwiarstwo figurowe w Eurosporcie. Właściwie od paru lat najczęściej oglądam Eurosport, głównie kolarstwo. Claire kiedyś rzucała się na telewizor, ale już z tego wyrosła. Teraz bardzo lubi leżeć na obrusie, ona chyba myśli że to jest kładzione dla niej...


W takie wieczory się je, co dla mnie może być fatalne, bo znowu się zatuczę. Teraz miałam konfiturę mleczną z Normandii. To jest podobne do naszego kremu krówkowego, tylko bardziej mleczne i delikatne. Kupiłam do tego paczkę gofrów, które można podgrzewać w tosterze. Zatuczę się, prawda? Były bez konserwantów, i chyba naprawdę, bo data ważności była krótka. Najpierw je podpiekałam, ale trzeba krótko bo szybciej się spala niż tost. Potem sypałam na to cukier puder i potem tą konfiturę. Jadłam to cały dzień.


Dostałam też w prezencie marynowane rydze, one chociaż nie tuczą. W ogóle marynowane grzyby i jakieś pikle to nie są rzeczy, które ja lubię, ale w tych rydzach nie czuło się octu. Miały smak rydzów, wyjątkowo, bo grzybki marynowane są bardzo ładne ale czuje się tylko ocet. Rydze były domowej roboty, zebrane w Beskidach.


Już ich nie ma, oczywiście. Potem kupiłam jeszcze maślane ciasteczka z Bretanii, ale nie te, o których już pisałam, tylko z tej samej serii, co konfitura mleczna. Moja suczka pomogła mi je zjeść. Zdążyłam jeszcze sfotografować...Suczka ma 2,5 roku i jest pół borderem ( pół border collie)


No comments:

Post a Comment