Babcia nie była hipsterska, ani jedna ani druga. Właściwie wśród moich przodków nikt nie był... Ja mam w tym kierunku, ale nie wiadomo po kim. Przypuszczalnie jest to wpływ mojego kota, zdziwaczałej kotki Claire - Genevieve. (Ona jest zakochana, ale o tym będzie w następnych postach.)
To jest torba z lat 70-tych, którą nazwałam hipsterską - ma plastikowe koła i jest z poliestru. Bardzo mi się podoba, ale jest wymagająca i rzadko ją noszę bo nie mam jak się do niej ubrać.
Zobaczcie, co tym razem w niej przyniosłam!
1) Dżem agrestowy firmy Herbapol.
Przede wszystkim ja uwielbiam agrest, nawet może to jest mój ulubiony owoc ever... Kiedyś jeżdziłam na wakacje do cioci, która miała krzewy agrestu w ogrodzie ale nie lubiła go i jej syn też nie lubił. Ja zbierałam cały ten agrest, taki już czerwieniejący, bardzo dojrzały, i objadałam się. Teraz już tam nie jeżdżę ale bez przesady ten dżem wynagradza mi to! Herbapol zawsze kojarzył mi się z takimi nudnymi syropami a teraz te dżemy sprawiły że polubiłam tą firmę. Są jeszcze wiśniowy z wiśni nadwiślanki ( też bardzo dobry), z czarnej porzeczki, akurat nie jadłam... W obu tych, które jadłam są całe owoce, ekologiczny skład, poza tym mało kto robi z agrestu więc uważam że to super pomysł.
2) Kasza bulgur z makaronem vermicelli :
To jest kasza z Bliskiego Wschodu, bardzo smaczna, akurat ta jest z dodatkiem makaronu vermicelli, inaczej zwanego wermiszelem - tu jest on brązowy i pokrojony na krótkie kawałki. Słyszałam o dwóch sposobach przyrządzania tego, albo po prostu ugotowana, albo jeszcze pozostawia się ją do napęcznienia. Ja nie pozostawiałam do napęcznienia ze względu na ten makaron i nie wiem jak to wtedy jest. Jak dla mnie ta kasza jest świetna, choć na razie jadłam ja tylko z kiełbaskami z piekarnika.
Mój wpis o tych kiełbaskach:
http://www.claireinacave.blogspot.com/2015/01/smaczne-kiebaski-sliczna-suczka-i-kosc.html
Należę do grona miłośników earl grey`a, właściwie od dzieciństwa, od kiedy pierwszy raz wypiłam taką herbatę, chyba u babci... Ta akurat była w promocji u nas w Carrefourze. To wspaniale uczucie powitać jesień z takim zapasem. Czasem piję to z miodem a czasem gorzką. Podoba mi się ten statek na opakowaniu. Ja w ogóle bardzo lubię takie klimaty sklepu kolonialnego, zamorskie towary w stylu XIX - wiecznym - wszystko co stwarza przytulną rzeczywistość w ciemne, jesienne wieczory spędzane w domach.
Pasztety to z kolei nie jest to co najbardziej lubię, ale ten jest całkiem niezły. Sama bym go nie kupiła, ale mama mnie namówiła. Nie ma konserwantów ani żadnych dziwnych składników i jest całkiem smaczny.
6) Patelnia ceramiczna, którą chciałam już od jakiegoś czasu:
Bardzo chciałam taką patelnię ale słyszałam że one są kiepskie. Jednak była promocja w Carrefourze i kupiłam - okazuje się że są bardzo fajne! Moja jest nieduża i używałam ją na przykład do przysmażenia jabłek do mojego placka z dzikich jabłek.
Mój wpis o placku z dzikich jabłek:
http://www.claireinacave.blogspot.com/2015/10/placek-z-dzikimi-jabkami-bio.html
7) Znowu pasta bretońska z makreli:
Ja już chyba pisałam o tej paście, ale zapomniałam o tym. Znowu ją kupiłam więc ma więcej zdjęć! Zresztą nie, to są dwie inne - sardynkowa i z makreli, obie są super!
Mój wpis o snack attackach:
http://www.claireinacave.blogspot.com/2015/05/midnight-snack-attacks.html
Mój wpis o przysmakach z tej francuskiej serii:
http://www.claireinacave.blogspot.com/2014/11/listopadowe-wieczory.html
8) Garnuszek za 15 złotych:
Babcia mówiła na takie "garnczek" . Dorastałam w domu, w którym nigdy nie było garnków w kwiatki, ponieważ moja mama nie cierpiała ich i uważała że są wiejskie - czarodziejskie i nieeleganckie. Moim wielkim marzeniem zawsze były takie garnki i kilka kiczowatych kubków . Na studiach za pieniądze z korepetycji z polskiego kupiłam sobie takie rzeczy. Teraz kupiłam ten garnuszek i uważam że on jest doskonały , bardzo mazowiecki i w stylu rustic.
9) Najbardziej idiotyczne gumki ever :
Oczywiście, to nie jest problem, jednak chciałam nadmienić przy okazji że te gumki, które kupiłam w Rossmannie są okropne. Nie rozciągają się i wyrwały mi mnóstwo włosów. Nienawidzę ich, ale jakoś nie umiem ich wyrzucić i boję się że one wyrwą mi jeszcze więcej włosów ...
To właściwie tyle, następny post pisze chyba Claire - Genevieve. Przykro mi, ale mam anginę albo coś innego z gardłem i bolą mnie oczy od laptopa :(













Torba rzeczywiście niesamowita - przypomina mi moje dzieciństwo w latach 80-tych ;-)
ReplyDeleteInteresujące zakupy! Najbardziej urzekł mnie garnek w kwiatki :-) Zawsze mam do takich rzeczy sentyment :-)
Takie rzeczy 70 - 80 są bardzo fajne, przypuszczam, że w wielu domach pochowane są prawdziwe skarby, w W-wie można też praktycznie za bezcen kupić różne takie w antykwariatach :)
DeleteTeraz chcę garnek w śliwki węgierki, taki duży :D
"Garnczek" uroczy...sama mam duzo takich emaliowanych naczyn. I koteczka sliczna. A najbardziej rozsmieszyly mnie to, co napisalas o tych gumkach...twarda jestes. Ja juz dawno bym je wyrzucila :)
ReplyDeletePozdrawiam cieplo.
Własnie nie wiem ,co mi jest że jeszcze ich nie wyrzuciłam! Chyba ich nie wyrzucę, tylko dam dla lalki Barbie, której czasem szyję ciuchy :)
Delete"garnczek" świetnie sprawdza się w kuchni! :D
Pal licho zakupy - torba jest super!
ReplyDeleteZakupy też są w porzo :)
DeleteDziękuję, jest super ale muszę dokupić do niej sandały, kilka sukienek, biżuterię - na tym polega problem :)
Takie szmaciane torby są najlepsze :)
ReplyDeleteKocham takie torby!
DeleteTorba jest jak najbardziej na czasie :D Teraz akurat moda na vintage i wszystko co kolorowe i kwieciste. A dżem agrestowy wydaje mi się całkiem interesujący, ciekawa jestem jak smakuje ;)
ReplyDeletePowrotu do zdrowia życzę!
Więc właśnie, masz rację i dlatego powinnam sobie coś do niej dokupić, może na wiosnę...
DeleteAktualnie jestem chora jeszcze, niestety :D
Cute cup and cat :)
ReplyDeleteBLOG M&MFASHIONBITES : http://mmfashionbites.blogspot.gr/2015/10/lost-my-faith.html
Maria V.
My cat Claire -Genevieve :-)
Deleteteż mam gdzieś taką torbę :D
ReplyDeletenajlepszy design :)
DeleteUwielbiam agrest, dla mnie to bez wątpienia mój ulubiony owoc, mogłabym go jeść bez przerwy, agrestowe dżemy też uwielbiam.
ReplyDeleteIdentycznie jak ja! :D
DeleteKasza bulgur jest pyszna z dodatkiem warzyw. Uwielbiam takie połączenie.
ReplyDeleteKotunia jak zawsze czarująca.
W takim razie nastepnym razem zrobię z warzywami :D
DeleteWitam.
ReplyDeleteKompletnie nie znam się na tych specjałach ale wierzę na słowo.
Aby zobaczyć sarenkę należy kliknąć w zdjęcie, ono się powiększy i ją widać pośrodku zdjęcia przy płocie.
Pozdrawiam serdecznie.
Michał
W takim razie powrócę się jej przyjrzeć i zapraszam też do mnie :-)
Deletejak ja kochma earl grey :)
ReplyDeleteznasz się na rzeczy :-)
Delete