Sunday, 28 December 2014

Krajobraz po Świętach

Śnieg spadł i przyszły nawet silne mrozy, zaczęło się póżno wieczorem w Christmas Day. Ja jestem raczej zadowolona, ale przejadłam się, bo tak wypadało i nie mogłam nie próbować potraw mamy itd... Nie lubię być przejedzona i zamierzam spędzić Sylwestra i Nowy Rok jedząc wyłącznie owoce i pijąc koktajle eko. W Sylwestra siedzę w domu ze zwierzętami, i nie pamiętam już kiedy było inaczej. Nasz poprzedni pies, który był znaleziony w okolicy jako bezpański, bardzo bał się rac, fajerwerków, ale objawiało się to szczekaniem i bieganiem od okna do okna. Nie można było zostawić tego biedaka samego, a nie bardzo było gdzie z nim pojechać. Nie mam żadnej działki nad Zegrzem ani w innym super miejscu, a przydałaby się. Nasz poprzedni kot też bardzo się bał, siedział w łazience i płakał. Teraz suczka i Claire reagują raczej dobrze, ale nie wiem czy z wiekiem nie zaczną też się bać. Mieszkam w warszawskim blokowisku, a na blokowiskach jest najgorzej bo są dobre warunki - balkony na 15 pietrze, duże trawniki... Dzieci i dziadkowie mają pole do popisu, rzucają nawet psom pod nogi.
Poza tym suczka zżera korki od szampana, rok temu połknęła, ale na szczęście zwymiotowała. Znalazła to na trawniku, kiedy wyszłam z nią około trzeciej nad ranem. O tej porze jest już spokój, tylko biegają oszalałe psy, które mogą wpaść pod samochód i nie ma jak im pomóc. Ja zawsze mam psa na smyczy w czasie Sylwestra.


 W tle są jej zabawki, które przyniosła ze swojego legowiska razem z herbatnikiem. Ciastko leżało dwa tygodnie, ale zjadła je. Przyniosła też biały ser, ale zjadła w ciągu kilku godzin. Te zabawki leżą już ponad miesiąc - to chyba znaczy, że ona uznała to łóżko za swoje posłanie... Ale jest nawet fajnie, jest bardzo koleżeńska i ustępuje miejsca, a jeśli nie to pozwala wyciągać spod siebie kołdrę. Pod choinkę obie dostały kiełbaski z Rossmana i inne rzeczy. Claire dostała dywanik indyjski ze ścinków bawełnianych, bo ona bardzo lubi takie.


Ja też lubię te dywaniki - suczka mi zjadła kilka, gdy była szczeniaczką. Kupuję je w Ikei albo w sklepach Społem ( ten jest ze sklepu Społem). Zawsze wyobrażam sobie takie ciemne, kobiece ręce koloru kawy, które tną stare ubrania na kawałki i potem robią te dywaniki. ( Zresztą może mężczyżni też je robią, bo w Indiach często mężczyżni szyją i haftują a kobiety w fabryce urządzeń elektronicznych dłubią w podzespołach czy czymś takim. Widziałam film o kobietach z wioski indyjskiej, które same skonstruowały lampy, bo były potrzebne do szkoły wieczorowej). Jestem wielką fanką tych dywaników, są bardzo tanie, około 12 złotych, a mają w sobie jakąś historię i jest to mądry recycling. Dlatego kupiłam mojemu kotu taki na Gwiazdkę. :)




Kapcie z kotem też są ze sklepu Społem, a śliwki dostałam i są nawet niezłe. Mam jeszcze inne, w blaszanej puszce, ale te miałam pierwszy raz i mogę polecić. 

6 comments:

  1. U mnie tylko Maks boi się Sylwestra i to bardzo.
    Koty i Desta nie reagują na szczęście.
    Głaski , dużo głasków dla Twojej gromadki :-)))

    ReplyDelete
  2. Komentarz był w moderowaniu :). Zaglądam tu raz dziennie i wtedy wpuszczam. Dziękujemy za głaski :D

    ReplyDelete
  3. Great post:) Happy holidays, dear!

    theprintedsea.blogspot.com

    ReplyDelete