Monday, 2 March 2015

Przyszła paczka z Yves Rocher

Już ponad 10 lat zamawiam te kosmetyki w sprzedaży wysyłkowej ponieważ wiąże się to z  fajnymi promocjami. Poza tym byłam kiedyś w takim zwykłym ich sklepie i muszę powiedzieć że czułam się jakby mi odbierano wolność. Poszłam tam bo znajoma miała  kupon na 100zł  i mi go oddała. Przy kasie ekspedientka zaczęła mną dyrygować jakbym była w kolonii karnej czy jakoś tak. Najpierw podniesionym głosem kazała mi podać dane osobowe, potem dała mi jakąś torbę krzycząc że od tej pory mam ją zabierać na zakupy... Myślałam że ta torba jest za darmo, bo nie zapytała czy ją chcę, a potem się jeszcze okazało że ja za nią zapłaciłam. Było to kilka złotych ale chodzi o zasadę. W ogóle jak w Polsce Ludowej, jeśli chodzi o kulturę tej ekspedientki i to był mój ostatni raz. Dali mi  kartę, na której były  punkty - ja wiem że to metoda socjologiczna i marketingowa, ale czułam się osaczona i okropnie. Natomiast w sprzedaży wysyłkowej jest  inaczej,  chociaż ostatnio nie przysyłają przez Pocztę Polską i nie wiem czy ta nowa firma zostawia awiza i gdzie się odbiera potem.



To nie było duże zamówienie, ale dużo rzeczy nowych, których jeszcze nie miałam, na przykład ta płukanka do włosów z malin. Patrząc na zdjęcia odnosiłam wrażenie że  butelka będzie o wiele większa... Mam nadzieję że to będzie dobre dla moich włosów na przednówku. Mam też zestaw, który kosztował tylko 100 i dlatego wysłałam to zamówienie: krem do twarzy na noc i krem pod oczy. Zawierają przypołudnik kryształowy " zwany Rośliną Życia" - ich marketing zawsze na mnie działał... Super są te nazwy, od razu mi to poprawia humor chociaż nie we wszystko wierzę! Oprócz tego przypołudnika jest jeszcze rokitnik, a ich krem na noc z rokitnikiem był nawet fajny więc myślę że to może mi się też podobać, ale jeszcze nie skończyłam poprzednich moich specyfików.




Nie wiem czy te rysy na mojej mikrofali to działalność Claire czy Erniego, jej poprzednika? Jest jeszcze żel pod prysznic  Bio z arganem, który już miałam i jest super. W składzie nie ma tego dziwnego Sodium Laureath Sulfate, o którym ostatnio czytałam straszne rzeczy, ale to temat na inny post. Dali mi też gratis Serum przeciwzmarszczkowe, które wcześniej u nich kupowałam, jest całkiem o.k. ale wolę ich koncentrat nawilżający Hydra Vegetal albo taki krem ADN Vegetal w płaskim pudełku ( ok. 200 zł) - miałam też te rzeczy po kilka razy i raczej je będę kupowała, jeśli będą w ofercie.




8 comments:

  1. No cóż... niektóre sklepy tak właśnie działają, że klienci mają dość...
    Sprzedaż wysyłkowa to jest jakaś alternatywa :-)
    Oby Ci się sprawdziło :D
    pozdrawiam

    ReplyDelete
  2. "Lepsze" jest wrogiem "dobrego"... ja od razu mam dość w takich przypadkach :P
    Pozdrawiam :-)

    ReplyDelete
  3. Niech ci się wszystko dobrze sprawdzi :-)
    Ja mam u siebie jeden stacjonarny sklep yr. Pani sprzedająca myśli, że wszystko wie i na wszystkim się zna, a tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia, co sprzedaje... Niechętnie tam chodzę, może ponownie zacznę zamawiać ;-)

    ReplyDelete
  4. Ja mam ogólne przekonanie że w Austrii i w Niemczech obsługa w sklepach jest tysiąc razy lepsza niż w W-wie, w Krakowie też b. lubię robić zakupy...W dzisiejszych czasach zamawianie jest jednak b. dobre!

    ReplyDelete
  5. Strasznie ciekawi mnie ten krem Serum Vegetal :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Za kilka dni go zacznę używać i potem zrelacjonuję to :D

      Delete
  6. osobiście się przyznam, że jakoś nigdy nie byłam i chyba nie będe przekonana do tej firmy.. :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mam też inne kosmetyki, u YR czasem można się naciąć, ale ja ich lubię też dlatego że sadzą drzewa :-)

      Delete