Wednesday, 14 September 2016

Konfitury z mirabelek i 2 urodziny "dzikich jabłek"/ Plum's confitures and my blog's 2nd birthday


www.etsy.com


Wielkimi krokami zbliża się druga rocznica założenia "dzikich jabłek"! Dokładnie 17 września 2014 Claire- Genevieve napisała pierwszy post. Oto on:
The second Anniversary  is just around the corner! Can U believe, that I  started this site two years ago? Yes, yes, 17 September 2014  -my kitty Claire- Genevieve had been posting her first words. See:

http://www.claireinacave.blogspot.com/2014/09/dzikie-jabka.html

Taki na początek. W ogóle to miał być blog o kocie, ale jakoś się przemienił w taki blog lifestylowy, co mi osobiście odpowiada, bo blogi o kotach raczej bazują na zdjęciach, a ja ciągle nie kupiłam świetnego aparatu. Choć uroda Claire- Genevieve jest tak olśniewająca, że nawet na zdjęciu z komórki kicia zawsze ślicznie wygląda. Chciałabym, żeby ten blog rozwinął się bardziej w stronę DIY. Wiem, że pisałam to już na wiosnę, ale ciągle w moim życiu jest za mało czasu na zrobienie króliczka na szydełku.
So this is how we started it! At the beginning, I had been planning this site rather as a blog about a cat, although it  has switched into a lifestyle site. I think, this is better, due to it, that blogs about cats are more artisan, I mean there are so beautiful photographs, and I still don't reach my dreamy photo- camera. But from the other side, my kitty Claire- Genevieve is such a fantastic and glamour  person, that even captured by a cell phone looks splendid, isn't she? I want this site to go into DIY... Well, I know obviously, that I've said this in last Spring here... Frankly, I am still short of time and I cannot crochet the bunny.


Moją ideą przewodnią stało się też spokojne życie w zgodzie z naturą, czyli slow life i bio. Na bio nie zawsze mnie stać, na slow life jakoś jeszcze, bo zrezygnowałam z lepiej płatnej roboty na rzecz posiadania czasu. Czas to pieniądz, czyż nie? Odwróćmy sens tego powiedzenia, a otrzymacie moją dewizę życiową.
Dzikie jabłka rosną koło mojego domu, jak pisałam wielokrotnie tu, bo to blokowisko powstało na terenach dawniej raczej podmiejskich, gdzie były parterowe domki z ogródkami. Stąd sporo tu opuszczonych jabłoni, pigw, morw, orzechów włoskich i żółtych śliwek mirabelek. Rok temu pisałam o placku bio z takich zdziczałych jabłek a w tym roku opowiem Wam o konfiturach, które robię z mirabelek. To nie będzie przepis, raczej ogólne uwagi...
Nowadays my rule is to live calm, close to wild nature, in other words slow life and bio. Nevertheless, I am not that rich to buy everything bio. I live my life slowly, and I even have chosen a job with less payments, because I need more free time. Time is money, isn't it? So if U look at  this proverb in a new way,  U might catch my point of view.
Wild and abandoned apple trees  grow next to my house. As I have mentioned many times here, this area was  rather a suburb before. In this place were located small houses, similar to rural houses, along with their backyards and trees, like apple tree, quince tree, morus nigra tree, walnut tree, and plum tree... These plums we call "mirabelki", it's small and yellow. I remember  a year ago I have been posting of   the bio apple cake, I had done, and this time I am going to show you my homemade confitures. This is not a recipe, rather some inspirations.


"mirabelka" plums trees

Mirabelki zawsze będą kwaśne. Nie da się ich za bardzo jeść tak po prostu, straszliwie kwaśne. Mają jednak bardzo przyjemny aromat i wygląd, dlatego je zbieram. Konfitury wymyśliłam sama. Trzeba dodać nektarynki, miód i cukier trzcinowy, ewentualnie jeszcze rodzynki niesiarkowane. Tego miodu najlepiej dać sporo, bo one są naprawdę kwaśne. Nie podam proporcji, bo robię to zawsze na oko i potem jem same albo z lodami śmietankowymi. Jest bardzo fajnie. Dlaczego te owoce mają się marnować?
First of all - mirabelka is always a pure acid! It's impossible to eat it plain - spooky sour! Nevertheless, these plums are very beautiful and the smell is adorable, so this is the reason, that I harvest them. I have created this confiture by myself. You need a few nectarines, honey and  dark cane sugar, and in addition maybe a bit of  raisins with no sulphur added. And I tell you, you need to add a lot of honey - mirabelki are truly sour, indeed! I cannot share the recipe with proportions nor amounts, because I have not... I made it several times and, as we say "on the eye" ( you look at the ingredients, think "this is good amount for sure" and then you put it. Go ahead!) Ha, ha. It taste fantastic alone or with creamy ice-creams. Real pleasure. Why to waste these  abandoned plums?





Ten miód kupiłam niedawno w Carrefourze, to jest polski, wielokwiatowy i naprawdę, niejeden miód w życiu mym jadłam, ale zapewniam, że ten jest absolutnie na szczycie listy przebojów. Pyszny jest! Dałam go do konfitur, ale też jedzony tak ze słoika jest rewelacyjny!
I bought this jar of honey lately in Carrefour. This is Polish, made from many flowers, and I swear, I have been eating lot of honey in my lifetime, and I consider this one as a highlight, which blowns away any others. Delicious! Great in my confiture, although I recommend  also to eat it plain.


Kitty in 2014



Tu oto widzimy mirabelkę! To moje zbiory, i jest tam też kilka dzikich jabłek.
On the display above are mirabelki plums along with some wild apples, which I had been harvested.
And at last this cake, I had done last year:
Tu jeszcze jest ten placek z ubiegłego roku:

http://www.claireinacave.blogspot.com/2015/10/placek-z-dzikimi-jabkami-bio.html



Właściwie to sezon na mirabelki już się skończył, ale chciałam to dać z okazji rocznicy blogowej.
To be frank, the season for mirabelki is over right now, but I wanted to save this story for my anniversary.

42 comments:

  1. Kicia jest urodziwa, to fakt :D
    Z powiedzeniem o czasie święta prawda. Slow life- jestem zdecydowanie na tak! A mirabelki lubię, nawet na surowo :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zjesz je na surowo? Ja mam wrażenie, że mi się twarz wykręca na wszystkie strony, jak czasem jedną sobie zjem tak z drzewa... C-G jest trochę cherlawa taka, ale ma w sobie taką elegancję - koty to mają. I ma róznokolorowe "stopy" różowo-czarne :-)

      Delete
  2. Co prawda twojego bloga poznałam nie tak dawno ale fajnie tu u Ciebie :) Życzę Ci wszystkiego dobrego, aby Twój blog nadal był pisany z taką pasją :)
    A co do konfitury nie jadłam, nie robiłam i nie robię bo nikt u nas nie jada ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję Ci za życzenia, Sylwia! Ja się tak przyzwyczaiłam, że na pewno będę pisała tu jeszcze latami :-)
      A, to widziałam, że Wy raczej te ogórki musztardowe :D

      Delete
  3. mhmm domowe konfitury są najlepsze... to jak zamknięcie lata w słoiku:0

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lato zamknięte było tym razem tylko na chwilę, gdyż one zostały szybko zjedzone :-)
      Ale fajnie sobie tak mieszkanie naaromatyzować nawet na jeden wieczór...

      Delete
  4. Yes, time is money! I can understand why you would choose a job that leaves you with more free time, even if it means that it doesn't pay as much. Those yellow plumps must be very yummy (when prepared properly, I know they're quite sour on their own but they can be made into jam or sweets). I think here they are called đenerike..... we have them here too...but it has been a while since I had any. Wild apples are the best, aren't they?

    This honey seems great! I love eating honey too:)


    adorable cat and dog! Congrats on your anniversity.

    ReplyDelete
    Replies
    1. I think that these plums here in central Poland could be even more acid than yours! Looking at the grapes here, which are much smaller and also spooky sour... It's impossible to buy these plums, you can only harvest some wild ones. This is some kind of adventure :-)
      I want to go ahead with my job, what means I am going to become my own boss. Whenever I will manage myself alone I will truly independent, but from the other side, this is risky!:D

      Delete
    2. yes, I can imagine that it must be adventure, but that is why picking wild fruits is so much fun.

      Good luck with becoming your own boss, that is something I'm trying to do to. I'm trying to open up my own business.

      Delete
    3. Thank you, and good to know that, so you also trying to do it! I know some stories, at least from Poland, and some of them are good, but some of them are bad... C'est la vie, ha ha !

      Delete
    4. yes----and everything takes time...instant success is rare.

      Delete
    5. It takes time, you are right :D

      Delete
  5. Środowe dzień dobry wraz z pozdrowieniami zostawiam😊 też robię przetwory z mirabelek, choć kwaśne uwielbiam je😊 świetny post! Proszę potarmosić zwierzaki😊

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dobry wieczór Elu! Miło dowiadywać się, że są inni ludzie, którzy też lubią mirabelki... Te drzewa są takie fajne, mnie jest zawsze szkoda jak widzę, że to się tak marnuje...
      Tak, po brzuchu będę ją jeszcze drapała wieczorem :D

      Delete
    2. Dziękuję Kochana moje dwa kociaki tez pozdrawiają 😊 dobrego wieczoru życzymy ❤

      Delete
  6. Zjadłabym trochę tych Twoich konfitur ;) :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teraz już ich nie ma, niestety... Też jeszcze bym zjadła :D

      Delete
  7. Wiem, że jeszcze jest czas, ale gratulacje z okazji drugiej rocznicy blogowania, moja droga :) A co do konfitur z mirabelek to w tamtym roku próbowałam zrobić z nich dżem - wyszedł dobry, ale ciut kwaśny, nie pomyślałam wtedy o dodaniu miodu, dziękuję za uwagę, na pewno się przyda, kiedy zabiorę się za podobny dżem następnym razem :)

    http://crafty-zone.blogspot.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję, dziękuję w imieniu kota i własnym! Ja znalazłam kiedyś, już kilka lat temu, w jakimś czasopismie przepis na dżem z migdałami, zrobiłam to, ale właśnie był bardzo kwaśny i moim zdaniem te migdały niewiele dawały, w ogóle nie czułam ich. Wtedy wymyśliłam że nektarynki będą lepsze i teraz zastanawiam się, czy kiedy mirabelek nie ma, nie zrobić tego z innymi śliwkami, niekoniecznie węgierkami, ale takimi dużymi - nie wiem jak się nazywają :D

      Delete
  8. Bardzo dojrzałe mirabelki są słodkie:) pamiętam jak jadłam w dzieciństwie garściami:D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja nie mogę czekać, aż one dojrzeją na maksa, bo wtedy wszystko leży na ziemii, a ja nie chcę zbierać z ziemii, co innego jakby to rosło u mnie w ogrodzie :D

      Delete
  9. Pamiętam jak zajadałam się mirabelkami w dzieciństwie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. W dzieciństwie pamiętam że ludzie chodzili z wiadrami plastikowymi po te śliwki:)

      Delete
  10. Replies
    1. Nice to hear from you :) Have a nice weekend, too!

      Delete
  11. Hi dear! You hve a nice blog, I like it!!!
    Do you want to follow each other? Let me know
    HAPPY WEEKEND
    xoxo
    http://stylishpatterns.blogspot.com.es/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hi, Alejandra! Why not? I am following U :)
      Have a great weekend!

      Delete
  12. Great post dear!

    http://iameleine.blogspot.com/

    ReplyDelete
  13. Stunning post!
    Have a nice week-end!
    Gil Zetbase
    http://gilzetbase.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thank you so much!
      Wish you a great weekend, too :)

      Delete
  14. Uwielbiam mirabelki :) potrafię zjeść 0.5 kg na raz bez skrzywienia :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Matko! Ja w ogóle nie lubię kwaśnego smaku, więc może coś, co dla kogoś innego nie jest strasznie kwaśne, dla mnie jest... :)

      Delete
    2. Ja "zezrem " cytryne nawet :D

      Delete
    3. Ja bym nigdy nie zżarła cytryny!

      Delete
  15. Jejciu, ale pyszotki!!

    http://www.simplethingsbyjok.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Fajnie jest czasem mieć takie coś :D

      Delete
  16. Udanego wieczorku, moja droga :)

    http://crafty-zone.blogspot.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nawzajem, kochana, zaraz wrzucam coś nowego!:)

      Delete
  17. Wszystkiego dobrego z okazji rocznicy :) Kicia jak widać inspiruje Cię do dobrej zabawy tutaj :)
    Mirabelki jadłyśmy kilka razy w życiu ale maksymalnie po kilka bo nie jest łatwo je dostać w naszej okolicy a jak już to rosną przy drogach :/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Podziękowania w imieniu kota i moim! Kicia jest naprawdę fajna i super się z nią mieszka :-)
      Takie przy drogach też tu są, ale ja odkryłam dwa miejsca, gdzie są bardzo oddalone. Co prawda był tam też jakiś szałas, w którym na szczęście nikogo nie było, ale mnóstwo butelek po browarze tam jest - i trochę się boję :)

      Delete