Saturday, 14 February 2015

Walentynkowe galaretki z Auvergne



Kotka Claire życzy Wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom Wszystkiego Najlepszego z okazji Saint Valentine`s Day ! Niechaj wielkie czerwone serce z aksamitu pojawi się przed Waszymi oczami!( A na tym leżę ja, Claire!)

Dziś, w ten wspaniały dzień, wybieramy się podróż marzeń do Auvergne, po polsku Owernia, region w centralnej Francji. Wszystko to z powodu wstrząsu, jaki spowodowały u mnie galaretki.


Owocowe, w pięciu smakach -5 saveurs: abricot ( morelowy), cassis ( porzeczkowy), fraise ( truskawkowy), orange ( pomarańczowy), poire ( gruszkowy) !!!
Kupiłam je tak sobie, na próbę, i okazało się że są takie dobre... W ogóle nie przypuszczałam że galaretki owocowe mogą być tak wyśmienite! Albo to, co u nas się tak określa, to nie są galaretki tylko jakaś nędzna imitacja, to zupełnie coś innego... Autentycznie odjechałam na punkcie tych galaretek pates de fruits d`Auvergne :)


Zaniosłam jedne mamie i zachwalałam je, a ona wzruszyła ramionami i powiedziała: " Ale kiedyś  były tylko takie". Podobno po wojnie i potem w PRL, aż do lat 70-tych wczesnych nasze też były takie dobre i Wedel robił jabłkowe w czekoladzie, podobne do tych francuskich. Mama twierdzi że te są jak domowe i że " babcia też takie robiła". Bo to nie jest taki kolorowy sok tylko miąższ owocowy. Do tego ja wolę jak nie są w czekoladzie. Te są posypane bardzo drobnym cukrem. Kosztują 20 złotych około, ale naprawdę warto.

" En Auvergne, region riche en fruits ( abricots et pommes notamment) la " confiture seche" est decrite des le XVeme siecle. Produit de luxe, le sucre de canne est rare, la pate de fruits est alors l`apanage des riches et offerte en cadeau aux hotes de marque de passage. La confiserie se developpe avec l`industralisation du sucre de betterave et l`installation sous Napoleon III d`une sucrerie pres de Clermont- Ferrand. Cette epoque correspond a l`essor du thermalisme en Auvergne et de la mode des salons de the qui feront connaitre les pates de fruits dans l`Europe entriere."




Dawno już zjedzone, a teraz o Auvergne. To moja osobista podróż marzeń, którą projektuję już kilka lat, to znaczy czytam o Owernii, orientuję się w cenach i co warto zobaczyć. Pierwsza rzecz, nie opłaca się tam jechać bez naprawdę dobrego aparatu fotograficznego. Drugie, to nie opłaca się jechać na krócej niż dwa miesiące... Jest tam tyle średniowiecznych zabytków, festiwale muzyki klasycznej, piękne krajobrazy, jedzenie. Płaskowyż i łagodne wzgórza, wody mineralne ( Vichy, Volvic), krowy rasy Cantal i ser o tej nazwie, sztuka koronkarska, fabryka opon Michelin. Stolicą regionu jest miasto Clermont- Ferrand. W Auvergne wykształcił się oryginalny miejscowy styl romański, jest tu wiele średniowiecznych katedr, bazylik, opactw i architektury miejskiej. Na średniowiecznym szlaku pątniczym do Santiago de Compostela w Hiszpanii leży słynne niegdyś sanktuarium maryjne Rocamadour ze słynną rzeżbą Czarnej Madonny.

Ale co zrobić z suczką na dwa miesiące? Jej koleżanka była rok temu w Hiszpanii, jechała samochodem i wszystko było podobno dobrze. Jednak zanim ja kupię ten super aparat, suczka się zestarzeje i może żle się czuć w samochodzie. W rezultacie przez psa trudno jest wybrać się gdzieś daleko... Ale jak można rozstać się z kimś takim?

5 miesięcy

10 comments:

  1. Niestety mnie by nie dało zostawić zwierzątka, cały czas myślałabym
    o suni - wyprawa byłaby nieudana. Pozdrawiam Ania

    ReplyDelete
    Replies
    1. Otóż to, i w rezultacie człowiek ląduje nad Zalewem Zegrzyńskim czy jakoś tak :D

      Delete
  2. Wszystkiego dobrego z okazji walentynek :)
    Kochana kotka :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dla Bemola też od Claire najlepsze!

      Delete
  3. Zachwycam się twoimi pupilami, są niesamowicie kochane :)
    Galaretki wyglądają przepysznie! Jeszcze się z nimi nigdzie nie spotkałam...

    ReplyDelete
  4. U nas w Carrefourach są, to jest cała seria róznych rzeczy z poszczególnych regionów Francji i co jakiś czas sobie coś kupuję :)

    ReplyDelete
  5. Galaretki to jedne z niewielu rodzaju słodyczy, które jako tako lubię :-).

    ReplyDelete
  6. Ja też nie przepadam za słodyczami, za galaretkami też nie, tylko uważam je za ładne, te kupiłam bo były z Owernii, a nie że były galaretkami :)). Jednak zjedzenie ich było pozytywną rewolucją!

    ReplyDelete
  7. fajne galaretki, jeszcze takich nie widziałam :)

    ReplyDelete