Zaraz po tym, jak napisałam post o łące w okolicy, poszłam tam i teraz jest już inaczej! Zabierają ją, konkretnie część łąki, tą z drzewami. Chyba wybudują tam apartamentowce, bo ostatnio tylko to tu budują - są bardzo ładne i na parterze nieraz jest kafejka albo fryzjer, nawet fajne... Podobno mieszkania są nawet po milion. Niestety moje nie jest tyle warte... ( Bo nie jest w apartamentowcu).
http://www.claireinacave.blogspot.com/2015/02/pochmurny-dzien-na-ace.html
Nie wiem co o tym sądzić... Szkoda mi tego miejsca, nawet bardzo, ale na razie wygląda to tylko na częściowe okrojenie a poza tym ludzie robili z tego zagajnika straszliwy śmietnik. Zależy, co wybudują i ile zabiorą...
Te zdjęcia zrobiłam ponad tydzień temu, wczoraj już drzewa były pościnane i porąbane w kawałki- widziałam przez dziurę w płocie. Ludzie wynosili tam śmieci, na przykład wielkie wiadra po farbach, a kiedyś Misiek mój nieboszczyk chciał wytarzać się w innym nieboszczyku, ale udało mi się go złapać w ostatniej chwili. Ktoś położył tam martwego psa! Jeżeli pisałam że wkurzają mnie niektórzy ludzie "warszawscy" to właśnie tacy, którzy po prostu wrzucają worki ze śmieciami w drzewa, choć każdy ma śmietnik koło domu. Z tego względu to może i dobrze, że teren będzie teraz zadbany.
Była tam też czterolistna koniczyna, która skojarzyła mi się z Irlandią. Co prawda symbolem Irlandii jest koniczyna trójlistna, bo oni uważają że to Trójca Święta ( Irlandia jest bardzo religijna), ale ja jakoś ostatnio mam znowu fazę irlandzką... Faza irlandzka u mnie jest chyba cykliczna, przeplata się z warszawską i małopolską. Chodzi o to czy wychrzaniać z tego kraju czy nie. Teraz oczywiście niby nie mogę wyjechać, ale ja jestem taka że mogłabym rzucić wszystkich i wszystko w cholerę, zabrać tylko Claire i suczkę i jechać, aby nigdy nie wrócić! Jak zobaczyłam te płoty i koniczynę to znowu myślałam o wyjeżdzie i tylko to że wymyśliłam sobie firmę, którą łatwiej mi założyć w Polsce sprawi że zostanę. ( Ta firma to nic wielkiego, ale ja po prostu muszę zostać szefem, najlepiej w 1-osobowej konfiguracji, tylko ja).
Szkoda mi bardzo tej łąki... W tych ściętych drzewach było też takie małe bajorko, gdzie Misiek kiedyś zażył kąpieli i wyszedł oplątany zielonymi wodorostami. W dzieciństwie chodziłam tam po rzęsę do akwarium, bo w szkole podstawowej byłam hodowczynią ryb.
Na jesieni zrobiłam zdjęcie tym drzewom. Nie miałam pojęcia że to będzie pamiątka, bo już ich nie ma, nia ma... Koniec z jarającymi biznesmenami i z szałasami piwnymi, ot co...






Nieustannie, przez całe życie "coś nam zabierają"... - żal szczególny, kiedy są to drzewa i zielone łąki, nasze zwierzęta i bliskość drugiego serca...
ReplyDeleteBezpowrotny
Idę skrótami swojego miasta,
przechodami,
zaułkami pamięci.
Powracam w miejsca nieznane
pośród obcych ludzi.
Spiętrzone schody.
Stopnie na setki liczone;
winda, którą w nieskończoność
jadę.
Siatka z zakupami, której nigdy...
Pozostaną pamiątki.
* * *
Obiecałem wiersz i dotrzymuję słowa... Ciepło Cię pozdrawiam!
"Leśny Matecznik"
Jakoś nie kojarzyłam Ciebie nigdy z miastem :-). Ten wiersz jest jakby o przejściu do innego wymiaru, ale jakby socjolog to interpretował, to też pokazuje krytycznie świadomość osoby mieszkającej w wielkim mieście, które nie stwarza żadnej możliwości nawiązania relacji międzyludzkich. Chociaż ja czasem lubię to że ludzie jadą ze mną windą, widzą moją siatkę, ja wychodzę i nie muszę ich znać :D
DeleteNiektórzy ludzie to wstrętne świnie! Żeby zaśmiecać tereny zielone... :(
ReplyDeleteCo do takich inwestycji, to mam mieszane uczucia... pewnie też zależy gdzie... Ale takie apartamentowce też są czasem fajne :)
pozdrawiam
W parku jest kanapa, już od wakacji - przezimowała i oprócz tego często są wszędzie takie stare monitory do PC-tów, szare i pogruchotane :(. Albo kładą śmieci przy kontenerach na ubranią i potem wrony to rozszarpują :P
DeleteOgromna szkoda... Ale tak to już niestety jest... Ja w dzieciństwie mieszkałam na osiedlu, gdzie mieliśmy sad w pobliżu. Ten sad to było najfajniejsze miejsce do zabaw. A później zlikwidowali sad i postawili Lidla...
ReplyDeleteOjej... Ja uwielbiam sady! Może tu też będzie Lidl :(
ReplyDeleteOstatnie zdjęcie piękne, szkoda zagajnika, i oczka wodnego, gdyby tylko zadbać, byłby fajny teren rekreacyjny na wolny czas; pozdrawiam.
ReplyDeleteDosłownie obok są dwa parki, w jednym trzy stawy więc pewnie uznali że to wystarczy...Ale można tu było też zostawić, żeby tylko więcej nie zabrali :(
Deletenienawidze jak ścinają lasy na kolejne budynki :( albo supermarkety! :(
ReplyDeletesupermarket byłby najgorszy! jedną dziką jabłonkę już ścieli, a była dobra, bo rosła z dala od jezdni i miała bardzo boi owoce... orzech włoski na razie jest, i dąb "pomnik przyrody" został. Będę obserwowała co się dzieje!
ReplyDeletebio owoce*
Delete