Sunday, 10 May 2015

Nowe albumy i kakao organiczne




Kupiłam sobie dwa nowe albumy, o Chinach i o USA, jeden z przeceny a drugi u bukinisty, który dał mi gratis słonia z plastiku. Będę teraz u niego kupować, szczególnie że jego konkurencja nie kupiła moich starych książek. Nie chodzi nawet o to, że ten facet ich nie chciał, tylko był przy tym niegrzeczny i kłamał mi w żywe oczy, że to są takie, których jest pełno w handlu. Akurat! I po co tak, przecież nie musi mi mówić prawdy, która przypuszczalnie brzmi : " interes idzie mi tak kiepsko że nie mam gotówki żeby je kupić". Można powiedzieć " dziękuję ale nie kupię" i już. W biznesie trzeba być twardą i konsekwentną osobą więc od tego czasu wspieram jego konkurencję - u której nie byłam z tymi książkami ale sprzedałam gdzie indziej. Moim olbrzymim marzeniem jest mieć własny antykwariat, ale nie wydaje mi się to opłacalne w Warszawie. Czasem marzę że mam taki stragan nad Sekwaną i siedzę sobie cały dzień na krzesełku turystycznym a turyści fotografują mnie...



Dowiedziałam się też że na łące będzie sześć bloków - taka jest wieść gminna. Nie wiadomo czy to będą wieżowce czy kilkupiętrowe.  Przyszła moja sukienka z katalogu "Cellbes", która miała być z drewnianą bransoletką gratis i apaszką. Zamiast bransoletki jest różowe etui do okularów, strasznie brzydkie a apaszka jest inna niż ta na zdjęciu, oczywiście wszystko chińskie. To tak przy okazji.




Lubię kupować książki w antykwariatach i różne gadżety, pocztówki i mam w chałupie z graciarnię dlatego. Ten album przyda mi się w nauce francuskiego. Natomiast gdy chodzi o kakao organiczne, to dostałam je od kogoś, kto je dostał od kogoś itd, i nie
 wiadomo czy jest przywiezione z Dominikany, ani w ogóle nic. Właśnie niedawno czytałam że kakao takie zwyczajnie kupowane jest złe, bo w procesie produkcji jest prażone w wysokiej temperaturze i ta technologia zabija wszystkie te wartości, jak zawartość magnezu itd. Można było kupić jakieś kakao eko, które było przygotowane jakoś inaczej... Tylko nie wiem, bo oglądałam film, na którym rozłupywano takie wielkie ziarna kakaowca i to jest w środku szaro-białe. Więc chyba każde ciemne, czekoladowego koloru jest uprażone...






6 comments:

  1. Cacao criollo jest jednym z najlepszych na swiecie...pochodzi z Ameryki Lacinskiej z regionu Karaibow, ziarno zawsze sie pali...a potem mieli. Podejrzewam ,ze Twoje kakao pochodzi z malej artesanalnej fabryczki, w Wenezueli jest takich fabryczek dosc duzo, bylam w jednej takiej i opisalam ja w moim blogu.
    Rozbawilas mnie tymi marzeniami umiescowionymi nad sekwana...fajne marzenia. Pozdrawiam z prerii

    ReplyDelete
    Replies
    1. Liczyłam właśnie na to że Ty coś mi napiszesz, bo podejrzewałam że możesz się znać! Czyli mam jedno z najlepszych :-)))
      Też tak myslałam, ze zawsze się pali ziarno, czyli to co czytałam to kolejny trick marketingowy nieuczciwych handlowców... Ale ludzie w dobrej wierze kupią bo nie każdy będzie sprawdzał jak wygląda wnętrze ziarna itd. Dziękuję bardzo za unikalne informacje!

      Delete
  2. ach przypomina mi sie to kakao prawdziwe, co trzeba bylo gotowac w garnku...a nie te instant...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja też wolę prawdziwe niż instant :). Jak się przygotowuje zawsze pięknie pachnie!

      Delete
  3. zaciekawiłaś mnie tą sprawą z kakao ;)

    w książkach można znaleźć wszystko, tylko pytanie jak je zabrać jak się gdzieś trzeba przeprowadzić :P

    pozdrawiam,
    Humora

    ReplyDelete
  4. To jest najwiekszy problem jak się ma dużą bibliotekę. Ja przy ostatniej przeprowadzce część książek zostawiłam u sąsiadki i potem jeszcze oddzielnie wiozłam bo się nie zmieściły :-)

    ReplyDelete