Thursday, 9 July 2015

Moje herbaty, ostatnio...

Ciao tutti! Salut! Je suis Claire... Moja Mama - Pani pozwoliła mi wreszcie napisać do Was post. Pani ogląda Tour de France i szyje abażur na lampkę nocną w trakcie tego. Obecnie liderem był Tony Martin, wiecie, miał yellow jersey  ( koszulka lidera klasyfikacji generalnej) ale bidaka miał kraksę i chyba obojczyk mu się złamał. Na początku jeżdzili po Holandii ale teraz są już we Francji. Dzisiaj byli w Hawrze, to nad Morzem Północnym chyba jest. Nigdy nie byłam nad morzem. Wymyśliłam dla Was że będzie o herbatach Mamy, które możemy polecić, nie tylko na upały!








Widzicie, mamy zieloną z opuncją figową Teekanne, to jest jej podstawa - wypija cztery takie codziennie. Twierdzi że jej to pomaga w życiu. Kupiła też malinową, chociaż to jest śmieszne w upał, ale kupiła sobie. Często mamy z tej firmy. Ma też Rooibos, zawsze pije to z mlekiem pełnotłustym ( whole milk), i z Carrefoura zieloną z trawą cytrynową, też podobno jest smaczna. U nas na osiedlu będzie jeszcze Biedronka, ciekawe jakie tam będą herbatki.










To jest prezent, jedna puszka, ta różowa to jest czarna herbata a w zielonej jest zielona. Napisane jest " Gun Powder" i Mama myślała że to będzie taka granulowana beznadzieja a okazało się że w środku jest liściasta, całe liście w ogóle super! Widzicie, ja zakradłam się do kredensu żeby to pokazać! Też staram się żeby ten blog był fajny, chociaż jestem tylko kotką dachową.


Ta jest najlepszym odkryciem wśród nowości w saszetkach, i opakowanie jest bardzo ładne. Wśród takich zaparzanych w czajniczku ( tea pot) najbardziej nam przypadła do gustu ta:

 
Jest z cytrusami. Mama Pani najpierw wyparza wrzątkiem taki czajniczek, podobno Angole tak robią. Ja, jako kot, nie mam doświadczeń brytyjskich, ale ona zawsze tak robi i dopiero potem zaparza herbatę, w takim ogrzanym. Miała jeszcze zieloną z wiśnią Herbapolu, ale była tak mocno naaromatyzowana że nie dało się pić. Pani odstawiła to na miesiąc i jak ten aromat trochę zleżał, dopiero wypiła...



Pozdrawiam Was bardzo serdecznie - koteczka Claire!

6 comments:

  1. Oj też mam małą obsesję na punkcie herbat:) Ostatnio jednak zastąpiłam te smakowe zwykłymi ziołami i muszę powiedzieć że to zdecydowanie moja bajka ;)

    ReplyDelete
  2. Etap ziołowy też miałam kilka lat temu, potem mi trochę przeszło choć często ciągle piję miętę i czasem głóg, ale to chciałam o tym jeszcze napisać oddzielnie :)

    ReplyDelete
  3. Ja piję tylko zieloną herbatę i to bez żadnych dodatków :p

    ReplyDelete
  4. ja czasem bez dodatków a czasem z, ta z opuncją figową jest moją faworytką od chyba 10 lat :d

    ReplyDelete
  5. Jak zwykle zwierzątka reklamują u Ciebie produkty! SUPER :-)

    ReplyDelete
  6. Nic z tego nie mamy ! To niekomercyjne testy konsumenckie :-))

    ReplyDelete