Widzicie, mamy zieloną z opuncją figową Teekanne, to jest jej podstawa - wypija cztery takie codziennie. Twierdzi że jej to pomaga w życiu. Kupiła też malinową, chociaż to jest śmieszne w upał, ale kupiła sobie. Często mamy z tej firmy. Ma też Rooibos, zawsze pije to z mlekiem pełnotłustym ( whole milk), i z Carrefoura zieloną z trawą cytrynową, też podobno jest smaczna. U nas na osiedlu będzie jeszcze Biedronka, ciekawe jakie tam będą herbatki.
Ta jest najlepszym odkryciem wśród nowości w saszetkach, i opakowanie jest bardzo ładne. Wśród takich zaparzanych w czajniczku ( tea pot) najbardziej nam przypadła do gustu ta:
Jest z cytrusami. Mama Pani najpierw wyparza wrzątkiem taki czajniczek, podobno Angole tak robią. Ja, jako kot, nie mam doświadczeń brytyjskich, ale ona zawsze tak robi i dopiero potem zaparza herbatę, w takim ogrzanym. Miała jeszcze zieloną z wiśnią Herbapolu, ale była tak mocno naaromatyzowana że nie dało się pić. Pani odstawiła to na miesiąc i jak ten aromat trochę zleżał, dopiero wypiła...
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie - koteczka Claire!












Oj też mam małą obsesję na punkcie herbat:) Ostatnio jednak zastąpiłam te smakowe zwykłymi ziołami i muszę powiedzieć że to zdecydowanie moja bajka ;)
ReplyDeleteEtap ziołowy też miałam kilka lat temu, potem mi trochę przeszło choć często ciągle piję miętę i czasem głóg, ale to chciałam o tym jeszcze napisać oddzielnie :)
ReplyDeleteJa piję tylko zieloną herbatę i to bez żadnych dodatków :p
ReplyDeleteja czasem bez dodatków a czasem z, ta z opuncją figową jest moją faworytką od chyba 10 lat :d
ReplyDeleteJak zwykle zwierzątka reklamują u Ciebie produkty! SUPER :-)
ReplyDeleteNic z tego nie mamy ! To niekomercyjne testy konsumenckie :-))
ReplyDelete