Moja uwielbia tam chodzić i staram się jak najczęściej. Jest tu jeszcze las, ale kleszcze są i że niby psom nie wolno wejść - rezerwat, więc najczęściej chodzimy nad wodę :D Pozdrowienia :-)
Kocham psiaki są takie wdzięczne :) Ostatnio nawet rozmawiałam z mamą, że psy i w ogóle zwierzęta potrafią pokazać ludziom jak można cieszyć się z małych rzeczy :)
Awwwwh, dogs always melt my heart! I wish my dog liked to go on walks more often, I have a tiny little wiener dog and he's usually tired out by just a block or two down the street haha! :P
Dogs are my beloved animals! Wiener dog must be the same as daschung, we call them "jamnik" in polish, you can carry him in a special funny bag to the mall, restaurant, subway train, everywhere you want to take him :). Obviously, wiener dog may be tired with long walk but they`re adorable breed :D
od kiedy wyszło słońce, które dodaje mi energii najbardziej brakuje mi spacerów z psem. Porannej pobudki, wieczornego relaksu, weekendowego długiego spaceru. Aż wczoraj odwiedziłam Tatka by zabrać jego psa na spacer - pomimo pseudo śnieżycy ;) zazdroszczę, ja od kilku miesięcy namawiam mojego P. na króliczka (na psa nie mamy warunków - nie ma nas większość dnia w domu, a króliczkowi byśmy ogrodzili stół by miał przestrzeń w oczekiwaniu na nas), ale niestety za bardzo się przywiązuję, a do tego wynajmowane mieszkanie z adnotacją "bez zwierząt". Mam nadzieję, że jak się przeprowadzimy ugnie się ;d
Ja miałam królika, nie wiem, czy Wy już też mieliście, jeśli nie to napiszę Ci... Królik jest bardzo dziwny, to znaczy nie jest taki głupi jak ludzie uważają i jest bardzo wrażliwy psychicznie. Mój niestety nie żyje, bo miał zapalenie mózgu, które mu zaleczyli ale po półtora roku jednak umarł. Żył 4 lata i jeszcze kiedyś kupię sobie parkę, na razie nie... On wszystko przegryzał. Przegryzł kabel do Internetu, antenę itd. Zawsze, kiedy królik jest na wolności trzeba wszystko odłączyć od prądu, bo to są sekundy. On może przegryżć to ogrodzenie stołu, mój był klatce bardzo dużej i tylko wieczorem go wypuszczałam. One zatruwają się roślinami doniczkowymi, królik znajomej tak wykitował, trzeba mieć listę tych roślin. Samce sikają na półtora metra taką fontanną, ale szczęśliwie to nie ma zapachu :). Samice wygryzają dziury w fotelach i kanapach, bo robią nory dla potomstwa. Królik nie może być w przeciągu i wzimie w wietrzonych pomieszczeniach. Często chorują na zęby, mój to miał - krzywy zgryz, co 3 tygodnie nosiłam go do kliniki na zabieg. One nie są głupsze od kotów, reagują na imie i przywiązują się...
ja mialam dwa. Jednego za dziecka - malo pamietam oprocz tego, ze byl gigantyczny. Drugiego dostalam od P. Strasznie sie do niego przywiazalismy - o dziwo prawie nic nie pogryzl, ale od poczatku ze mna spal (dostalam na pocieszenie, gdy zmarla suczka, z ktora sie wychowywalam, wiec z automatu potrzebowalam by zwierzak byl ze mna blisko). Jadla sniadanie ze mna, tzn miala swoje warzywka, ale siedziala obok. Chodzila mi przy nodze po calym domu, siedziala na tylnich lapach patrzac w lustro, gdy sie malowalam, ale byla tez potwornie zazdrosna. Oboje ciezko przeszlismy gdy odeszla po 6 latach (miala ropien dwa razy operowany, po nim juz nie dawala rady sobie sama pilowac zabkow, wyjechalam i zostawilam pod opieka taty, a gdy wrocilam okazalo sie, ze sa tak dlugie, ze nie jest w stanie jesc. Poszlam z nia w nocy do weterynarza, dostala potem potarta ciapke z jablek, rano dostala od ojca jedzenie, gdy poszlam do pracy i zoladek sie jej wykrecil). Ja przez kilka miesiecy nie moglam sie pozbierac, nie chcialam patrzec i slyszec o zwierzeciu. Teraz dojrzalam, tak by nowy krolik nie byl zastepstwem za poprzedniego i mial swoja indywidualnosc ;)
No mój Ninuch nie żyje od trzech lat a ja się jeszcze nie pozbierałam. Też był zazdrosny, umiał wyrazić gniew, strach, miłość... Nawet nie mogę o nim pisać, bo zaraz się poryczę :-( To był baranek francuski czarny, kiedyś zrobię o nim post. Bardzo za nim tęsknię. Zostawiał zawsze kukurydzę, a karob ja mu wyjadałam z tej karmy. Jak miał długie zęby to napadał mnie i bódł nimi :)) Był bardzo skoczny, wskakiwał na biurko i kiedyś tak się pieprznął w głowe że dostał zapalenia mózgu.
One mają wrażliwe te żołądki, 6 lat to i tak długo... Teraz jak kupię to parkę takich czarno- białych ze sterczącymi uszami, ale nie pamiętam jak ta rasa się nazywa. Chyba w Poznaniu jest niezła hodowla.
O, też miałam baranka, Pimpolina się nazywała. Miał być Pimpek (Pan w hodowli pomylił króliki i dał P. Suczke mówiąc, że to samiec). Przyzwyczaila się już do brzmienia imienia dlatego została Pimpolina, zdrobniale Pimposia. Zwierzęta to duży skarb i rozumiem Twoje uczucia, sama mam łzy w oczach, gdy fb przypomina mi zdjęcia z nią lub gdy odwiedzam tatę, a tak Lena przez pierwszą godzinę pokazuje mi jaka jest na mnie zła i nie daje się pogłaskać (nie mieszkam z nimi od maja a ona dalej śpi z moim starym Swetrem i rzuca się jeśli ktoś chce jej go zabrać). Zwierzęta rozwijają empatie i wrażliwość - tak sądzę i zbliżają ludzi do siebie. Na dziecko gotowa nie jestem, ale czuję, że moglibyśmy dać miłość jakiemuś zwierzakowi ;)
Z Ninuchem była też taka historia, on miał być samicą i nazywał się z początku Nina. Nie wiem tylko, czy to była pomyłka, bo w sklepie powiedziałam że "kupię go, jeśli to jest samica" i oczywiście tak, tak, to jest właśnie samica - która jak dorosła okazała się być samcem. Potem mówiłam do niego Nin... Hodowałam go sama po rozstaniu z moim ex, który nie przepadał za zwierzętami. Ninuch bardzo mnie zaskoczył swoją inteligencją, bo raczej spodziewałam się że on będzie tylko ładny i miły. Nienawidził kuwety i wywracał ją, zabrałam mu zklatki, to potem zaczął wszystko demontować. Rozwalił poidełko i poukładał je w częściach w misce z wodą, bo chciał, żebym to zabrała... Okazało się że wszystko mam mu zabrać, w środku nocy rzucał po klatce miską, której nie lubił i takim domkiem. Uspokoił się dopiero jak to wszystko zabrałam. Akceptował wyłącznie paśnik i bawełnianą serwetę do leżenia i jedną miskę z wodą i jedną na jedzenie. Ja teraz to wszystko przechowuję jako pamiątki. Więc umiał sam zadecydować, jak chce mieć urządzone!
Urocze zwierzęta :)
ReplyDeleteSpotkała jakiegoś szczeniaka :)
Deletespacerek to jest to co dobrze robi :) a piesek słodki :)
ReplyDeleteTe spacery są świetnym odpoczynkiem!
Deleteale słodki psiak!
ReplyDeleteJuż rozpoczęłaś sezon na balerinki? Szybko poczułaś wiosnę, gorąca dziewczyna :D Ja jeszcze się trzęsę w kozakach :P A od trzech dni pada śnieg.
ReplyDeleteTo zależy od pory dnia, wieczorem też chodzę w ocieplanych futrem :-). Całą zimę chodzę w tych balerinkach! U nas leje jak z cebra :-)
Deleteile kaczek:D
ReplyDeletebiją się i jedna pani powiedziała mi że to sezon godowy już :-)
DeletePies zadowolony, a pani ma fajne rajstopy :D
ReplyDeletebyła wyprzedaż w Calzedonii, kupiłam za 50% :)
DeleteSpacer jest dobry dla ludzi i zwierząt.
ReplyDeleteSzczególnie dla psów, one to bardzo lubią .
Okolica bardzo ładna do spacerów...
Pozdrawiam :-)
Moja uwielbia tam chodzić i staram się jak najczęściej. Jest tu jeszcze las, ale kleszcze są i że niby psom nie wolno wejść - rezerwat, więc najczęściej chodzimy nad wodę :D
DeletePozdrowienia :-)
Fajny mix!
ReplyDeletehttp://www.simplethingsbyjok.com/
piesomix :)
DeleteCute dogs and flats :)
ReplyDeleteBLOG M&MFASHIONBITES : http://mmfashionbites.blogspot.gr/
Maria V.
We met this white puppy :-). Flats are from Deichmann :D
DeleteCool way to walk the dog.
ReplyDeleteLove it.
The Bandwagon Chic | Instagram | Bloglovin | Snapchat: bandwagonchic
I am sleeping on this bench! This is my favourite bench in the park :-)))
DeleteTwój pies jest z tego co widzę grzeczny :) Mój jest tak niedobry i ciągnie mnie na wszystkie strony, że nie jestem w stanie go opanować:D
ReplyDeleteOna jest bardzo grzeczna, ale przedtem miałam dużego, który nawet jak miał złamaną łapę to tak mnie ciągnął że mnie przewrócił :D
DeleteKocham psiaki są takie wdzięczne :) Ostatnio nawet rozmawiałam z mamą, że psy i w ogóle zwierzęta potrafią pokazać ludziom jak można cieszyć się z małych rzeczy :)
ReplyDeleteTak, to prawda, mają na nas super wpływ :-)
DeleteTakie spacery to prawdziwa frajda ^^ aż nabrałem ochotę na taki beztroski spacer :)
ReplyDeleteZ półtorej godziny wolnego trzeba mieć i jest super, dopóki nie spotkam baby, która twierdzi że moja suka zjada kaczki :)
DeleteAwwwwh, dogs always melt my heart! I wish my dog liked to go on walks more often, I have a tiny little wiener dog and he's usually tired out by just a block or two down the street haha! :P
ReplyDeleteeightbitbeauty.blogspot.com
Dogs are my beloved animals! Wiener dog must be the same as daschung, we call them "jamnik" in polish, you can carry him in a special funny bag to the mall, restaurant, subway train, everywhere you want to take him :). Obviously, wiener dog may be tired with long walk but they`re adorable breed :D
DeleteFajny spacerek .. A psiaki cudowne :D ... Ja jestem psiarz na potęgę ! :D
ReplyDeleteTen biały to nie mój, ale zrobiłam mu shooting bo ładny jest :D
DeletePowoli witamy wiosnę :D ja już nie mogę się doczekać aż ubiorę balerinki :)
ReplyDeleteJa cały grudzień chodziłam w balerinkach, ale w grudniu była wiosna też :D
Deleteśliczny psiaczek:)
ReplyDeletedziękowanie bardzo :)
DeleteSpacery z psem to najlepszy pomysł na weekendowy odpoczynek :)
ReplyDeleteZgadza się, chyba że leje tak, jak ostatnio :-)
DeleteJuż baleriny? No pozazdrościć :)
ReplyDeletePozdrawiam
mojebistro.pl
Ale tylko w dzień, wieczorami noszę zimowe :-):D
Deleteod kiedy wyszło słońce, które dodaje mi energii najbardziej brakuje mi spacerów z psem. Porannej pobudki, wieczornego relaksu, weekendowego długiego spaceru. Aż wczoraj odwiedziłam Tatka by zabrać jego psa na spacer - pomimo pseudo śnieżycy ;) zazdroszczę, ja od kilku miesięcy namawiam mojego P. na króliczka (na psa nie mamy warunków - nie ma nas większość dnia w domu, a króliczkowi byśmy ogrodzili stół by miał przestrzeń w oczekiwaniu na nas), ale niestety za bardzo się przywiązuję, a do tego wynajmowane mieszkanie z adnotacją "bez zwierząt". Mam nadzieję, że jak się przeprowadzimy ugnie się ;d
ReplyDeleteJa miałam królika, nie wiem, czy Wy już też mieliście, jeśli nie to napiszę Ci... Królik jest bardzo dziwny, to znaczy nie jest taki głupi jak ludzie uważają i jest bardzo wrażliwy psychicznie. Mój niestety nie żyje, bo miał zapalenie mózgu, które mu zaleczyli ale po półtora roku jednak umarł. Żył 4 lata i jeszcze kiedyś kupię sobie parkę, na razie nie... On wszystko przegryzał. Przegryzł kabel do Internetu, antenę itd. Zawsze, kiedy królik jest na wolności trzeba wszystko odłączyć od prądu, bo to są sekundy. On może przegryżć to ogrodzenie stołu, mój był klatce bardzo dużej i tylko wieczorem go wypuszczałam. One zatruwają się roślinami doniczkowymi, królik znajomej tak wykitował, trzeba mieć listę tych roślin. Samce sikają na półtora metra taką fontanną, ale szczęśliwie to nie ma zapachu :). Samice wygryzają dziury w fotelach i kanapach, bo robią nory dla potomstwa. Królik nie może być w przeciągu i wzimie w wietrzonych pomieszczeniach. Często chorują na zęby, mój to miał - krzywy zgryz, co 3 tygodnie nosiłam go do kliniki na zabieg. One nie są głupsze od kotów, reagują na imie i przywiązują się...
Deleteja mialam dwa. Jednego za dziecka - malo pamietam oprocz tego, ze byl gigantyczny. Drugiego dostalam od P. Strasznie sie do niego przywiazalismy - o dziwo prawie nic nie pogryzl, ale od poczatku ze mna spal (dostalam na pocieszenie, gdy zmarla suczka, z ktora sie wychowywalam, wiec z automatu potrzebowalam by zwierzak byl ze mna blisko). Jadla sniadanie ze mna, tzn miala swoje warzywka, ale siedziala obok. Chodzila mi przy nodze po calym domu, siedziala na tylnich lapach patrzac w lustro, gdy sie malowalam, ale byla tez potwornie zazdrosna. Oboje ciezko przeszlismy gdy odeszla po 6 latach (miala ropien dwa razy operowany, po nim juz nie dawala rady sobie sama pilowac zabkow, wyjechalam i zostawilam pod opieka taty, a gdy wrocilam okazalo sie, ze sa tak dlugie, ze nie jest w stanie jesc. Poszlam z nia w nocy do weterynarza, dostala potem potarta ciapke z jablek, rano dostala od ojca jedzenie, gdy poszlam do pracy i zoladek sie jej wykrecil). Ja przez kilka miesiecy nie moglam sie pozbierac, nie chcialam patrzec i slyszec o zwierzeciu. Teraz dojrzalam, tak by nowy krolik nie byl zastepstwem za poprzedniego i mial swoja indywidualnosc ;)
DeleteNo mój Ninuch nie żyje od trzech lat a ja się jeszcze nie pozbierałam. Też był zazdrosny, umiał wyrazić gniew, strach, miłość... Nawet nie mogę o nim pisać, bo zaraz się poryczę :-(
DeleteTo był baranek francuski czarny, kiedyś zrobię o nim post. Bardzo za nim tęsknię. Zostawiał zawsze kukurydzę, a karob ja mu wyjadałam z tej karmy. Jak miał długie zęby to napadał mnie i bódł nimi :))
Był bardzo skoczny, wskakiwał na biurko i kiedyś tak się pieprznął w głowe że dostał zapalenia mózgu.
One mają wrażliwe te żołądki, 6 lat to i tak długo... Teraz jak kupię to parkę takich czarno- białych ze sterczącymi uszami, ale nie pamiętam jak ta rasa się nazywa. Chyba w Poznaniu jest niezła hodowla.
O, też miałam baranka, Pimpolina się nazywała. Miał być Pimpek (Pan w hodowli pomylił króliki i dał P. Suczke mówiąc, że to samiec). Przyzwyczaila się już do brzmienia imienia dlatego została Pimpolina, zdrobniale Pimposia. Zwierzęta to duży skarb i rozumiem Twoje uczucia, sama mam łzy w oczach, gdy fb przypomina mi zdjęcia z nią lub gdy odwiedzam tatę, a tak Lena przez pierwszą godzinę pokazuje mi jaka jest na mnie zła i nie daje się pogłaskać (nie mieszkam z nimi od maja a ona dalej śpi z moim starym Swetrem i rzuca się jeśli ktoś chce jej go zabrać). Zwierzęta rozwijają empatie i wrażliwość - tak sądzę i zbliżają ludzi do siebie. Na dziecko gotowa nie jestem, ale czuję, że moglibyśmy dać miłość jakiemuś zwierzakowi ;)
DeleteZ Ninuchem była też taka historia, on miał być samicą i nazywał się z początku Nina. Nie wiem tylko, czy to była pomyłka, bo w sklepie powiedziałam że "kupię go, jeśli to jest samica" i oczywiście tak, tak, to jest właśnie samica - która jak dorosła okazała się być samcem. Potem mówiłam do niego Nin... Hodowałam go sama po rozstaniu z moim ex, który nie przepadał za zwierzętami. Ninuch bardzo mnie zaskoczył swoją inteligencją, bo raczej spodziewałam się że on będzie tylko ładny i miły. Nienawidził kuwety i wywracał ją, zabrałam mu zklatki, to potem zaczął wszystko demontować. Rozwalił poidełko i poukładał je w częściach w misce z wodą, bo chciał, żebym to zabrała... Okazało się że wszystko mam mu zabrać, w środku nocy rzucał po klatce miską, której nie lubił i takim domkiem. Uspokoił się dopiero jak to wszystko zabrałam. Akceptował wyłącznie paśnik i bawełnianą serwetę do leżenia i jedną miskę z wodą i jedną na jedzenie. Ja teraz to wszystko przechowuję jako pamiątki. Więc umiał sam zadecydować, jak chce mieć urządzone!
DeleteSłodko :)
ReplyDeleteWiosna nadchodzi :)
Deletecudowny psiak!
ReplyDeletedziękować!
DeleteŚlicZny psiak, uwielbiam takie spacerki ze swoim :)
ReplyDeleteZapraszam do obserwacji naszego bloga!:)
Każdy, kto ma psa, wie jak to fajnie iść na spacer... :)
DeleteZajrzę do Was :-)