Suczka na wieczorny spacer zawsze wychodzi z chrupkami z jagnięciną i traktuje to w sposób bardzo poważny. Kiedy była szczeniaczką ktoś mi doradził żeby mieć przy sobie chrupki, wtedy pies nie będzie uciekał. Co prawda ona nigdy nie uciekała, ale parę razy, raczej dla zabawy, je zabrałam. Potem okazało się że ona płacze rozpaczliwie i nie chce wyjść w ogóle jeśli widzi że nie mam ich przy sobie . ( Bardzo zwraca na to uwagę).
One są w pudełku z IKEA , które było za 5 zł, to jest taki lunch-box dla dziecka do szkoły. Wspaniale pasuje też na chrupki. Przesypuję je przed wyjściem do małego pudełeczka z metalu. Jest to mój wynalazek, polegający na tym że chrupki wydają dżwięk, kiedy się potrząśnie pudełeczkiem. Ten dżwięk bardzo dobrze wpływa na suczkę, zawsze wtedy przybiega! Chrupki wybrała sobie sama, bo poszłam z nią do budki na osiedlu i właściciel zrobił jej test. Na podłodze leżały próbki różnych smaków i ona wybrała te... Po dłuższym namyśle ( Te zjadła jako pierwsze). Nie wiem nawet jak się nazywają - są dosyć drogie, ale ona nie je suchego jako główny posiłek i kupuję nie tak dużo.
Z tymi chrupkami chodzimy sobie i spotykamy znajomych. Wiele psów też wychodzi z chrupkami i czasem następuje ceremonialna wymiana poczęstunków, a czasem tylko ja karmię jakiegoś kumpla suczki. Zasada jest taka żeby zawsze zapytać właściciela czy można nakarmić jego psa. To jest ważne bo są psy na diecie, które mają alergie pokarmowe i można bardzo zaszkodzić.
Wczoraj byłyśmy o 22.00, bo o 22.30 w Eurosporcie miała być relacja z halowego mityngu lekkoatletycznego w Karlsruhe, a ja bardzo lubię oglądać zawody lekkoatletyczne. No i przedłużył się jakiś mecz Pucharu Narodów Afryki czy jakoś tak, nawet był ciekawy, ale potem jeszcze był program o tenisie, na którym się nie znam. W końcu dali te zawody i chociaż już zasypiałam obejrzałam R. Lavillenie , którego bardzo lubię, on skacze o tyczce.
Potem wracamy i one idą spać. Wtedy ja zakradam się do kuchni, żeby zjeść sobie cokolwiek bez świdrującego spojrzenia małych, ciemnych oczek. Wtedy one się budzą...









wtedy one sie budza i zabawa od nowa:P
ReplyDeleteBędę musiała chyba jeść na mieście :D
DeleteA wiesz, że ja też zawsze podziwiam to, że ludzie w Ameryce wychodzą z pieskiem tudzież do kiosk w piżamach :-) Wprawdzie nie mieszkam w Polsce, ale u mnie ten patent również by nie przeszedł ;-)
ReplyDeleteOstatnie zdjęcie jest rozczulające, ja te dwa padnięte słodziaki śpią sobie :-)
Nie zawsze śpią razem, ale ostatnio coraz częściej :)
DeleteTrzeba jechać do Hollywood :D