Od urodzenia mieszkam w Warszawie i choć często wkurzają mnie ludzie tu, kocham mazowiecki pejzaż. ( Wkurzają mnie niektórzy ludzie, ale innych lubię). Pejzaż mazowiecki jest nizinny, czasem pada zimny deszcz, ludzie są ubrani w tanie rzeczy z supermarketu, pod blokami zaparkowane są głównie nowe Toyoty, chłopcy w bluzach z kapturem piją piwo z puszek i albo coś jest rozkopane, w remoncie, albo jest jakiś zakaz czegoś albo trafi się dzikie miejsce, gdzie są kaczki , stado dzików lub chudy lis. ( Mniej - więcej tak to jest)
W któryś z pochmurnych dni poszłam z suczką na łąkę, obok jest duża stacja benzynowa i zarośla, bo kiedyś były tu domki z ogródkami. Dlatego mój blog nazywa się "Dzikie jabłka", one tu są, orzechy włoskie, mirabelki, czasem przyjeżdżają starsi ludzie i płaczą albo zaczepiają i opowiadają jak kiedyś tu było. Minusem tej łąki jest że trzeba tu iść z psem na smyczy, bo jest spory ruch i dopiero na miejscu można ją puścić. Jednak często nikogo nie ma i to jest wielki plus. Kiedyś podeszłam do tych zarośli i znalazłam szałas z gałęzi choinkowych ale w środku było około 50 butelek po piwie, to wycofałam się ( niedaleko jest noclegownia dla bezdomnych). Kiedy indziej w krzakach siedział młody biznesmen w drogim garniturze i z teczką i jarał blanta - prawie zemdlał ze strachu jak go nakryłam. Warszawa jest moim miastem i nawet jeśli wyjadę stąd będę ją stale miała w sercu.
Byłyśmy tu żeby sprawdzić czy tą ścieżkę rowerową już wyasfaltowali, ale jak widać nie. Jest tu tyle super ścieżek i możliwości rowerowych że spokojnie poczekam a suczka nie jeżdzi na rowerze. Na szczęście moje przeziębienie odeszło jednak po wypiciu Fervexu. W ogóle teraz rzadko choruję - teraz, czyli odkąd pracuję głównie w domu i nie stykam się z masą ludzi, nie jeżdżę codziennie metrem etc.




Zazdroszczę ci Warszawy :-)
ReplyDeleteTo dobre, bo ja ci zazdroszczę Salzburga! Możesz sobie pojechać nad Boden See, bo to jest chyba niedaleko... Byłam nieraz w Wiedniu i kiedyś miesiąc w Heilderbergu ale w Salzburgu nie. Moi rodzice kiedyś byli :D
ReplyDeleteo kurka.. szkoda, że te działki zlikwidowali.. to wiosną i latem musiało tworzyć imponujący widok.. :)
ReplyDeleteZachęciłaś mnie słowami o drzewach z orzechami, mirabelkach.. nie wiedziałam, że gdzieś w stolicy to się uchowało! :)
Tak, ale za bardzo nie mówię gdzie, bo ja się tym odżywiam w lecie :))). Zbieram sobie i robię przetwory - będą relacje w sezonie. Zlikwidowali i działki i całą taką dzielnicę podmiejskich parterowych domków i postawili okropne blokowisko, w którym ja siedzę i piszę blog :D
DeleteFajne fotki :-)
ReplyDeleteZ W-wą najlepiej wychodzi się na zdjęciu :-)
DeleteZazdroszczę mieszkania w Warszawie :-) Kiedyś muszę się tam pojawić ;-)
ReplyDeleteStaram się przedstawić moje miasto z dobrej strony, ale czasem potrafi też dokopać :(. Dużo tu zależy od dzielnicy - generalnie jednak jest coraz lepiej!
ReplyDelete