Wednesday, 17 June 2015

Dogwalking, piesole, piesie...

Szczęśliwie grypa już opuszcza mój organizm i jednak nie był to MERS. Chodzimy z suczką znowu na długie spacery. Jeziorko wysycha i na brzegach odsłoniło się muliste dno. To dopiero super sprawa! Sucz zanurzyła się w tym i potem jeszcze tarzała się - żeby na plecach też było. Jak z nią wracałam sąsiadka nie odpowiedziała mi na "Dzień dobry!". Niosłam też kij, jest mi potrzebny do ustabilizowania draceny, i potem się okazało że dżinsy mam wybrudzone też tym błotem. Musiała się o mnie otrzeć. Ale  żeby aż się nie odkłonić! Warszawa to jednak miasto chamskie.





To zrobiłam już jakiś czas temu, kiedy kwitły tulipany, bo wtedy właśnie zrobili nam te krzesełka. Wcześniej na mostku były drewniane ławeczki ale ktoś je rozwalił i teraz są takie fotele. Mnie wkurzają trochę te kwietniki, to znaczy lubię tulipany, ale te płotki mnie dobijają. Jeśli pies nawet średni będzie chciał to bez problemu to przeskoczy a jamnik się wśliżgnie pod tym... To jest okropnie brzydkie i bezużyteczne. Albo niech robią porządne płotki albo najlepiej niech normalnie to będzie, bez ogrodzenia. I co się stanie jak pies w to wejdzie? Ludzie jednak mają kolejną możliwość do okazywania pogardy psom. Poza tym wcześniej rosły tu trzy dzikie jabłonie, teraz została tylko jedna, trochę dalej. Nie rozumiem po co wycinać drzewa owocowe żeby w to miejsce zrobić kwietnik? Z głupim płotkiem? Ja w ogóle lubię takie ogrody w stylu angielskim, takie trochę dzikie, i te jabłonie i modrzewie bardzo mi się podobały. Ludzie jednak lubią to i mówią że "to Hania zasadziła". Ostatnio wolę polne, dzikie rośliny i nigdy nie wiem, jak się nazywają. Podziwiam ludzi, którzy na blogach mają zdjęcia z nazwami roślin i ptaków, ja kwiatki fotografuję ale określam je jako "te niebieskie" czy "białe z parku". To właśnie nie wiem czy może to jest arcydzięgiel litwor ( kiedyś mówiłam na to likwor ale likwor to chyba staropolska nazwa likieru)... Chociaż może właśnie dodawali go do likierów? W każdym razie nie wiem, czy to jest to... W dzieciństwie mówiłyśmy na to kasza.




2 comments: