Saturday, 3 January 2015

Kiedy pies znajdzie kość



Przyniosła do łóżka następną zabawkę, dostała ją pod choinkę i teraz jest już we właściwym miejscu, na "jej posłaniu". W Sylwestra wieczorem poszłam z nią na długi i bardzo męczący spacer po gołoledzi, oczywiście była na smyczy i bardzo ciągnęła. Szczęśliwie udało się jej mnie nie przewrócić ale znalazła kość koło śmietnika i zjadła ją. Specjalnie zabrałam ją tam, gdzie nie ma rac, poza osiedle, a ona wcale się nie bała, tylko szukała kości. Rano w Nowy Rok znalazła dwie nowe kości, nad wodą, zjadła je i do dziś nie je swojego żarcia. Zjadła tylko łososia, Dental Stick i z miski Claire... Spacer w ogóle był fajny, spotkałam panią, krzyczącą na chłopca, który chodził po lodzie. Chłopiec powiedział że "życie trzeba przeżywać ostro" ale zszedł. Tu jest bardzo płytko ale właściwie ta kobieta miała rację. Suczka przeszukała klomby, w których mieszkają szczury, ale nic nie upolowała.



 Tu gdzie mieszkam od jakiegoś czasu ludzie wykładają dla psów kości, na co bardzo narzekamy, ja i inni właściciele. Nie ma tu bezpańskich psów, które trzeba dokarmiać. To nie wieś na Mazowszu... Z drugiej strony, mieszka tu coraz więcej ludzi z takimi korzeniami, którzy chcą zmienić miasto w swoją wieś, którą pamiętają z dzieciństwa. Taka jest w każdym razie moja koncepcja socjologiczna ( studiowałam socjologię). Jest też dziwna kobieta, która od lat wykłada w jednym miejscu różne stare warzywa i owoce, rzadziej stare ryby i jakąś okropną kaszę. Raz ją zobaczyłam i ona chciała uderzyć moją suczkę. Suczka podeszła to powąchać, ta kobieta zalała się łzami i powiedziała, że to jest tylko dla ptaków. Płacząc krzyczała że "ma żółte papiery", " nadejdzie koniec świata 5 lat po tym jak wyginą wszystkie ptaki" i że to moja wina że one wyginą, bo ja nie pozwalam jej ich karmić. Starałam się zasugerować, żeby kładła to w karmniku niedaleko, ale powiedziała że to jest "mokre" i do karmnika nie wolno dać nic mokrego.



To właśnie ona ratuje te ptaki, sfotografowałam to jeszcze jesienią - skórki od bananów obfite zbiory, cebule dymki, leżało kilka tygodni i pleśniało. Kładzie to pod drzewem i czasem jeszcze surowe kartofle. Suczka kiedyś w nocy przyniosła takiego kartofla i położyła go w łóżku.
Kości kładzie sąsiad alkoholik, którego się boję i nie rozmawiam z nim. Kiedy ona ma już kość pozwalam jej zjeść, bo inaczej zjada w biegu, bo ucieka przede mną. Nie chcę żeby się zadławiła. Nigdy nie daję jej kości i jestem bardzo zła, jak jakąś znajdzie.






Czytałam kilka opracowań socjologicznych, które mówią o tym problemie. Degenerują się wielkie osiedla i centra dużych miast. Ludzie wyprowadzają się na przedmieścia a w blokowiskach zaczynają mieszkać bardzo proste osoby, fale świeżej imigracji z prowincji. w przypadku Warszawy jest to wyjątkowo uciążliwe, bo tu są głównie przybysze z Mazowsza i ściany wschodniej, gdzie z kulturą osobistą często nie jest najlepiej. Albo do Londynu, albo do Warszawy...

2 comments:

  1. Fajna psinka ;)
    A co do kultury to się zgodzę ;)

    ReplyDelete
  2. Może też dlatego, że podobno Wy z Krakowa :))). Moi dziadkowie po mamie byli z Krakowa i wychowali mnie po krakowsku, tylko niestety mieszkamy w W-wie i ja od dziecka czuję się tu obco... Ale jest też sporo ludzi bardzo fajnych w tym mieście, ale tacy cierpią :D

    ReplyDelete